Meksykańscy marynarze odpierają zarzut, że to oni pierwsi zaatakowali

20 sierpnia 2013

Meksykańscy marynarze odpierają zarzut, że to oni pierwsi zaatakowali. Twierdzą też, że nie mieli przy sobie ostrych narzędzi. Tymczasem w mediach pojawiały się informacje, że kibice zaatakowali marynarzy, bo jeden z Meksykanów uderzył kobietę.

Reporterka Radia Gdańsk dotarła do żeglarzy z "Cauhtemoc", którzy brali udział w niedzielnej bójce na gdyńskiej plaży. Nie chcieli mówić do mikrofonu. Swoją wersję opowiadają nieoficjalnie.

Drugi kapitan żaglowca "Cauhtemoc" Pedro Mata Cervantes w rozmowie z Anitą Kobylińska potwierdza ich wersję.

Zna tylko jedną wersję - od swoich marynarzy i tylko ta go interesuje. Wynika z niej, że marynarze nikogo nie zaczepiali i zostali zaatakowani bez powodu. Kapitan twierdzi, że żeglarze grali w piłkę, próbując mile spędzić czas, gdy zostali zaatakowani - najpierw w sposób werbalny. Zakończyło się na silnych uderzeniach. - To nie jest jedna z wersji, tylko fakty, które mogliśmy zaobserwować - mówi Cervantes.

Kapitan dementuje też pogłoski o tym, że któryś z członków załogi miał przy sobie nóż i zranił jednego z kibiców. -Nie nosimy przy sobie broni ani broni palnej ani żadnej innej, a zatem nie wydaje mi się, że jest to wersja prawdziwa. Żaden z marynarzy nie był uzbrojony - zapewnia Pedro Mata Cervantes.

Kapitan powiedział, że w bójce na plaży udział wzięło około 60 osób z załogi meksykańskiego żaglowca. Dodał również, że mimo całego zajścia nie pamięta kraju, w którym "Cuauhtemoc" został przyjęty lepiej, niż w Polsce.

Do incydentu doszło w niedzielę na plaży w Gdyni. Kibice Ruchu Chorzów starli się z żeglarzami ze statku "Cauhtemoc". Do tej pory nie rozstrzygnięto, kto sprowokował zajście. Doniesienia w tej sprawie są sprzeczne.

Na razie zatrzymano trzech Polaków. Dwaj z nich przebywają w areszcie, jeden, zidentyfikowany na podstawie nagrań z monitoringu, został zatrzymany w Rudzie Śląskiej i został przetransportowany do Gdyni, gdzie zostanie przesłuchany.

Zatrzymani prawdopodobnie usłyszą zarzut pobicia i udziału w zbiegowisku. Grozi za to pięć lat więzienia.

MSW zapowiedziało bezwzględną walkę z pseudokibicami. Bartłomiej Sienkiewicz nie przebiera w słowach i mówi o konieczności socjalizacji tej grupy. Minister uważa, że grupy pseudokibiców stają się coraz większym zagrożeniem dla porządku publicznego i należy je separować od pozostałych obywateli. Szef MSW stwierdził, że mamy do czynienia ze zdziczeniem części polskich obywateli i jedynym skutecznym lekarstwem na to jest skuteczna resocjalizacja.

Odnosząc się do zajścia na plaży w Gdyni, minister Sienkiewicz podkreślił, że w jego ocenie czas reakcji policji na zdarzenia był prawidłowy. Dodał, że oczekuje wyjaśnień, dlaczego grupa pseudokibiców Ruchu Chorzów znalazła się na plaży i nie była eskortowana przez policję.

Meksykańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potępiło atak i zaapelowało o ustalenie, kto za nim stoi.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.