Urzędniczka nie może się tłumaczyć, że nie wykonywała poleceń służbowych, bo była dyskryminowana przez przełożonego. Jej zachowanie jest wystarczającym powodem do rozwiązania z nią umowy o pracę. Tak orzekł Sąd Najwyższy.
Kobieta od stycznia 2002 r. była pracownikiem służby cywilnej zatrudnionym w urzędzie na stanowisku naczelnika wydziału. 1 marca 2002 r. urząd został zastąpiony innym i wszyscy pracownicy otrzymali wypowiedzenia. Nowym dyrektorem departamentu została osoba, która miała odmienne zdanie co do sposobu wykonywania obowiązków służbowych przez naczelniczkę. Dyrektor wydawał jej polecenia na piśmie, ponieważ nie wykonywała ona jego poleceń ustnych. Od 1 października 2002 r. kobieta została zatrudniona w innym wydziale na stanowisku głównego specjalisty. Jej przełożoną została osoba, która wcześniej była jej podwładną. Wydział zajmował się najtrudniejszymi sprawami w departamencie. Dochodziło w nim do wielomiesięcznych zaległości w wydawaniu decyzji, pracownicy pracowali po godzinach. W celu koordynacji pracy dyrektor zapraszał na narady naczelników poszczególnych wydziałów oraz głównych specjalistów, zastępujących naczelników w razie ich nieobecności. Uczestniczyli w nich wszyscy poza kobietą, która traktowała takie zebrania jako brak zaufania do swojej osoby.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.