Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty poinformował w piątek, że wspólnie z marszałek Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską nie zamierzają wydać opinii dotyczącej aneksu do Raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Zapowiedział również przekazanie pełnej dokumentacji w tej sprawie prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.
- Nie zgodziliśmy się z panią marszałkinią Senatu Kidawą-Błońską na to zaopiniowanie aneksu. (...) Ostatecznie odeślemy wszystko do prezydenta, wszystkie te dokumenty - powiedział marszałek Sejmu na spotkaniu z mieszkańcami Nakła nad Notecią (woj. kujawsko-pomorskie).
Aneks do raportu WSI budzi obawy o bezpieczeństwo
Podając powody tej decyzji mówił, że w aneksie „jest zanonimizowanych tysiąc nazwisk polskich służb, polskiego wywiadu” i „każde dobre służby innego państwa z kontekstu, w którym są te nazwiska będą wiedziały, jakie to są nazwiska”.
- W tej chwili, kiedy pożoga wojenna hasa i hula, czy ktokolwiek do nas będzie miał zaufanie, jeżeli my po prostu wywalimy na stół nazwiska wszystkich agentów - pytał Czarzasty. Według niego, „w takiej sytuacji żaden obcy wywiad nie będzie z nami poważnie rozmawiał i nie będzie dzielił się swoimi kontaktami”.
- Tak nikt tego nie robi. W tej chwili musimy mieć jak największe zaufanie innych krajów do Polski, bo Polsce potencjalnie będzie potrzebna pomoc. To Polska leży na flance wschodniej, nie leżmy koło Hiszpanii. To Polska może być potencjalnie najbardziej zagrożona. W związku z tym trzeba odrzucać takie elementy, jak budowanie braku zaufania w stosunku do Polskich służb - mówił Czarzasty.
Marszałek Sejmu podkreślił, że jest to kwestia bezpieczeństwa i interes naszego kraju, polska racja stanu. - Dlatego nikt z nas, demokratów, nie dotknie się i nie zgadzamy się na upublicznienie nazwisk (ludzi) polskich służb - dodał.
Prezydent Nawrocki rozpoczął procedurę ws. aneksu WSI
Czarzasty zapowiedział, że o kwestii aneksu do raportu z likwidacji WSI, będzie też mówił na konferencji prasowej we wtorek.
23 kwietnia rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz powiedział, że prezydent Nawrocki przeszedł do formalno-prawnego etapu „bezpośrednio zmierzającego do odtajnienia i podania do publicznej wiadomości Aneksu do Raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych” przekazując dokument do zaopiniowania marszałkom Sejmu i Senatu.
Leśkiewicz mówił, że prezydent przekazał zanonimizowane - zgodne z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2008 r. - uzupełnienie raportu. Zaznaczył, że opinie marszałków nie mają charakteru wiążącego, są natomiast „formalnym elementem procesu zmierzającego do odtajnienia i podania do publicznej wiadomości Aneksu do Raportu z likwidacji WSI”.
Wcześniej sam prezydent zadeklarował, że „jak nie będzie przeciwwskazań prawnych”, to aneks upubliczni.
Kwestia dotycząca aneksu do raportu WSI sięga 2007 roku
Wtedy to upubliczniony został raport tzw. komisji weryfikacyjnej kierowanej przez Antoniego Macierewicza. Komisja ta zajmowała się badaniem działającej w latach 1991-2006 służby specjalnej, czyli Wojskowych Służb Informacyjnych, które w jesienią 2006 r. zostały zlikwidowane przez rząd PiS.
WSI zarzucano wiele nieprawidłowości, m.in. brak weryfikacji z lat PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ, nielegalny handel bronią. W lutym 2007 r. prezydent Lech Kaczyński upublicznił sygnowany przez Macierewicza raport z weryfikacji WSI. Na podstawie raportu wszczynano śledztwa ws. przestępstw WSI; większość umorzono.
W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że samo opublikowanie raportu w 2007 r. przez prezydenta Kaczyńskiego było legalne. Za sprzeczne z konstytucją TK uznał natomiast pozbawienie osób z raportu – przed jego publikacją – prawa do wysłuchania przez komisję weryfikacyjną WSI, dostępu do akt sprawy oraz odwołania do sądu od decyzji o umieszczeniu ich w raporcie. Za zbyt niejasny TK uznał też zwrot ustawy o umieszczeniu w raporcie osób, których „działania wykraczały poza obronność”.
Po tym ostatecznym wyroku TK prezydent Kaczyński nie opublikował gotowego aneksu do raportu. Mówił, że „zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami”. To stanowisko podtrzymał prezydent Bronisław Komorowski. Podobnie Andrzej Duda, który mówił, że „nie widzi powodów do jego ujawnienia”. (PAP)
rau/ mok/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu