Wojna USA i Izraela z Iranem spowoduje szok gospodarczy, który uderzy w kilku falach, potrwa lata i będzie miał implikacje polityczne - prognozuje na portalu telewizji Al-Dżazira Umair Waqas, ekonomista z Uniwersytetu Dhofar w Omanie.
Pierwsza fala kryzysu: energia i surowce
Koszty wojny z Iranem dopiero zaczęły być widoczne i z całą pewnością nie skończą się one na rosnących cenach surowców energetycznych, lecz będą przenikać przez najbliższe lata do kolejnych sektorów globalnej gospodarki. Odczują je nawet państwa odległe od zapalnego regionu i nie mające nic wspólnego z konfliktem - ocenia autor tekstu.
Pierwsza fala kryzysu jest już widoczna - to rosnące koszty energii, które wcale nie są jedynym i głównym wstrząsem spowodowanym przez wojnę. Energia jest bowiem wkładem we wszystkie dobra i produkty będące w obrocie handlowym. Gaz odpowiada na przykład za 70-90 proc. kosztów produkcji amoniaku, rosnąć będą zatem ceny nawozów sztucznych, następnie ceny produktów rolnych, a za kolejne 12 do 18 miesięcy podniesie to ceny dóbr przemysłowych - wyjaśnia Waqas.
Następna runda konsekwencji wojny to niekorzystne zmiany „w architekturze handlu” światowego, które okazują się zazwyczaj dość trwałe. Dobrym przykładem, który tłumaczy to zjawisko, jest problem z żeglugą przez Morze Czerwone. Gdy jemeńscy rebelianci Huti zaczęli w 2023 roku atakować tam statki, ruch kontenerowców przez cieśninę Bab al-Mandab praktycznie zamarł. Szlaki handlowe przekierowano, statki musiały opływać przylądek Dobrej Nadziei. Czas podróży wydłużył się o 16 do 32 dni, a jej koszt wzrósł o około 1 mln dolarów.
Jednak gdy ryzyko ataków ustało, transport wodny przez Morze Czerwone nie wrócił do poziomu sprzed 2023 roku. Armatorzy, handlowcy i ubezpieczyciele przystosowali się już do nowych warunków, tras i nakładów, koszty przeniesiono na konsumentów, a skoordynowana operacja odwrócenia tych zmian okazała się dla wielu z nich zbyt dużym przedsięwzięciem - przypomina ekspert.
Kryzys uderzy w Globalne Południe
Kolejna odsłona kryzysu dotyczyć będzie Globalnego Południa. Rozwinięte gospodarki łagodzą konsekwencje rosnących cen energii i transportu poprzez rozwiązania fiskalne, uruchamianie rezerw i dywersyfikację dostawców. Państwa biedne robią to poprzez „ograniczanie importu, dewaluację pieniądza, racjonowanie i głód” - pisze Waqas.
Wszystkie te problemy mogą z dużym prawdopodobieństwem przynieść falę politycznych konsekwencji wojny, ponieważ kryzysy gospodarcze „niszczą kontrakty społeczne”. Arabska wiosna była w dużej mierze spowodowana wzrostem cen pszenicy, który ”przełożył się na bunt polityczny” - przewiduje ekonomista z Omanu. (PAP)
fit/ ap/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu