Uczestnicy marszu złożyli kwiaty pod pomnikiem Ronalda Reagana. Upamiętniono w ten sposób prezydenta Stanów Zjednoczonych, który podczas swojego bożonarodzeniowego orędzia w 1981 r. apelował o solidaryzowanie się z Polakami walczącymi z komunistycznym reżimem.

"33 lata temu w wigilię Bożego Narodzenia w geście solidarności z Polakami świecę w oknie Pałacu Apostolskiego zapalił papież Jan Paweł II. Apelował o to także w swoim bożonarodzeniowym orędziu do Amerykanów prezydent Ronald Reagan. Mówił on wtedy: Niech płomień milionów świec będzie świadectwem tego, że światła wolności nie da się zgasić." - uczestnicy marszu wspominali słowa prezydenta USA.

Kilkadziesiąt tysięcy ludzi z całej Polski maszeruje w Warszawie pod hasłami obrony demokracji i wolności mediów. Demonstracja zorganizowana z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości przechodzi przez centrum stolicy.

Przed rozpoczęciem marszu odbył się apel pamięci ofiar stanu wojennego. Prezes PiS Jarosław Kaczyński podkreślił, że dziś trzeba też pamiętać o wszystkich innych ofiarach komunizmu. Dodał, że jest to obywatelski pochód i podziękował wszystkim za pojawienie się na nim.

Podkreślił, że jego uczestnicy dobrze służą ojczyźnie.

Marsz jest organizowany po raz czwarty. Rozpoczął się na Placu Trzech Krzyży a zakończy się pod Belwederem.