Autopromocja

Borusewicz o marszu PiS: Brak demokracji? Tak mogą mówić ci, którzy nie pamiętają PRL-u

13 grudnia 2014

Łączenie daty wybuchu stanu wojennego z hasłami marszu organizowanego przez PiS jest niedopuszczalne. Jak uważa Bogdan Borusewicz, marsz PiS w Warszawie to niezrozumiała próba porównania dzisiejszej sytuacji do tej z okresu stanu wojennego.

Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz powiedział w PR24, że tylko ci, którzy nie znają polskiej drogi do niepodległości mogą mówić dziś o braku demokracji. "Porównywać dzień dzisiejszy do tamtego okresu mogą tylko ci, którzy go nie pamiętają, nie chcą pamiętać, bądź tacy, którzy uważają, że jeszcze mogą zostać bohaterami. To o kilkadziesiąt lat za późno." - mówił Borusewicz w PR24.

Zdaniem Bogdana Borusewicza Prawo i Sprawiedliwość nie może uznawać marszu za sukces pomimo kilkudziesięciu tysięcy uczestników. Były opozycjonista argumentuje to wycofaniem biskupów z poparcia marszu. "To dla mnie jasne, że interweniował papież. Hierarchia kościelna ma już dość używania autorytetu kościoła do akcji politycznych. Watykan jest bardzo ostrożny w ingerencjach, a jednak tu niewątpliwie zaingerował." - uważa marszałek Senatu.

Kilkadziesiąt tysięcy ludzi z całej Polski maszerowało w Warszawie pod hasłami obrony demokracji i wolności mediów. Demonstracja zorganizowana z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości przeszła przez centrum stolicy.

Uczestnicy marszu podkreślali, że rekordowa liczba nieważnych głosów w tegorocznych wyborach samorządowych, czy wątpliwości co do ich uczciwości to wystarczające powody, aby wziąć udział w demonstracji.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.