By szef CBA, a obecnie poseł PiS Mariusz Kamiński zatrzymał immunitet. Wniosek o jego uchylenie złożyła prokuratura, która prowadzi śledztwo ws. przekroczenia uprawnień przez Kamińskiego w śledztwie ws. majątku Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich. Dzisiejsze posiedzenie i głosowanie było niejawne. W rozmowie z serwisem wPolityce.pl, poseł PiS Zbigniew Girzyński ujawnił szczegóły wystąpienia byłego szefa CBA.

Początkiem sprawy i akcji CBA były słynne "taśmy Oleksego".

- (...) w trakcie weryfikacji [CBA - przyp.red.] okazało się, że państwo Kwaśniewscy dysponują dodatkową willą w Kazimierzu. Potem okazało się, że właścicielką tej willi – którą użytkowali Kwaśniewscy – zarządza pani, która nie ma najmniejszych szans, by tę willę kupić, ani utrzymywać, bo ma dochody na poziomie 10 tys. złotych rocznie. Wówczas zaczęto prowadzić szczegółowe ustalenia – gdy państwo Kwaśniewscy zorientowali się, że ta willa stała się przedmiotem zainteresowania, postanowili ją sprzedać. Oczywiście tę transakcję przeprowadzała „właścicielka”, która negocjowała z różnego rodzaju nabywcami. Jednym z nich był działający pod przykryciem funkcjonariusz CBA. Pani chciała za willę 3,5 mln złotych – agent zaproponował 3,1 mln. W tej sytuacji tzw. właścicielka, a tak naprawdę osoba jedynie zarządzająca tą nieruchomością, zadzwoniła do pani Kwaśniewskiej, pytając się, co ma zrobić. „Ponieważ jest kupiec na buty, ale nie chce zapłacić 350 złotych, tylko 310.” Pani Kwaśniewska postanowiła sprzedać „buty” - relacjonuje wystąpienie Kamińskiego Zbigniew Girzyński dla wPolityce.pl

Ps. Kwaśniewski i Kwasniewska powinni siedzieć. Polacy powinni zobaczyć wystąpienie Kamińskiego w całości.

— Przemek Wipler (@wipler) czerwiec 10, 2014

Reklama

"Doszło do transakcji – nie wiem, co się stało z butami, ale do transakcji willi doszło za 3,1 mln złotych. Nie wiedząc o tym, że to agent CBA – zaproponowała by u notariusza zapłacono jedynie połowę pieniędzy. Te półtora miliona złotych zostało przekazane w oznaczonych banknotach. Gdy zadzwoniono do pani Kwaśniewskiej zapytać, co w tej sprawie – odpowiedziała, że chce, aby „ubranie było w rozmiarze europejskim”. Z pieniędzmi udano się do kantoru wymiany walut, gdzie dokonano transakcji na dolary amerykańskie. Zadzwoniono do pani Kwaśniewskiej, że samochód jest amerykański… Zarzuty w tej sprawie mają wszyscy, w tym „właścicielka”, która nawet ma wyrok w pierwszej instancji, ale wobec państwa K. sprawa zostaje umorzona. W zamian za to prokuratura stawia zarzut tym, którzy sprawę wykryli i badali, doprowadzając do zarzutów. A to tylko pewna część faktów, o których mówił minister Mariusz Kamiński" - mówi poseł.