Choć pierwsze dni kryzysu wokół Cieśniny Ormuz wywołały obawy o gwałtowny wzrost cen surowców i poważne zakłócenia gospodarcze, światowe rynki zachowały względny spokój. Jak podkreśla prof. Dorota Niedziółka ze Szkoły Głównej Handlowej, obecna stabilizacja może być jednak jedynie chwilowa, a prawdziwe konsekwencje konfliktu ujawnią się dopiero w dłuższej perspektywie.
– Jeśli Cieśnina Ormuz nie zostanie trwale odblokowana albo nie pojawią się skuteczne alternatywne rozwiązania transportowe, koszty dla gospodarki światowej będą wysokie – ocenia prof. Dorota Niedziółka, prorektor ds. rozwoju SGH i kierownik Katedry Geografii Ekonomicznej.
Wąskie gardło światowego handlu
Cieśnina Ormuz jest jednym z najważniejszych szlaków transportowych na świecie. To właśnie tędy przepływa znaczna część światowego handlu ropą naftową i gazem ziemnym. Każde zakłócenie ruchu natychmiast wywołuje pytania o bezpieczeństwo energetyczne, stabilność cen oraz przyszłość globalnych łańcuchów dostaw.
Jak zauważa ekspertka, obecna sytuacja przypomina doświadczenia związane z blokadą Kanału Sueskiego.
– Cieśnina Ormuz to jak Kanał Sueski – kolejne wąskie gardło w handlu międzynarodowym. Pokazuje, że nadszarpnięte zaufanie, zerwane łańcuchy dostaw i ograniczone warunki działalności gospodarczej wywołują szereg pytań o przyszłość – mówi prof. Niedziółka.
Choć emocje związane z pierwszymi godzinami konfliktu opadły, gospodarka musi dziś mierzyć się z jego długofalowymi skutkami. Odbudowy wymaga nie tylko zniszczona infrastruktura w regionie, ale również zaufanie inwestorów i partnerów handlowych.
Koszty, które trudno policzyć
Zdaniem ekspertki najpoważniejszym skutkiem podobnych kryzysów jest wzrost niepewności. Firmy i państwa zaczynają kalkulować ryzyko związane z funkcjonowaniem kluczowych szlaków transportowych.
– Świat będzie budował swoje strategie działania przy ograniczonym zaufaniu i większej świadomości kosztów ryzyka – podkreśla.
Każde takie wydarzenie przypomina, jak bardzo współczesna gospodarka zależy od kilku strategicznych punktów na mapie świata. Wąskie gardła transportowe stają się jednocześnie narzędziem wpływu politycznego.
– To są miejsca, które wielu chce kontrolować. Punkty zapalne na mapie świata, które mogą być wykorzystywane w relacjach politycznych – zauważa ekspertka.
Kryzys jako test odporności państw
Blokada Cieśniny Ormuz stała się także sprawdzianem dla systemów bezpieczeństwa energetycznego wielu krajów.
– To był kolejny moment, który pozwolił zweryfikować, kto ma odpowiednie zapasy, jak duże są magazyny surowców i w jakim stopniu poszczególne gospodarki są uniezależnione od importu – wskazuje prof. Niedziółka.
Szczególnie Europa uświadomiła sobie skalę swojej zależności zarówno od dostaw energii, jak i od importu towarów z Azji. Kryzys po raz kolejny pokazał, że bezpieczeństwo energetyczne pozostaje jednym z fundamentów stabilności gospodarczej.
Kto może zyskać?
Choć krótkoterminowo niemal wszyscy uczestnicy globalnej gospodarki odczuwają skutki podobnych konfliktów, w dłuższej perspektywie mogą pojawić się beneficjenci zmian.
Zdaniem prof. Niedziółki jednym z nich może być Wenezuela.
– W długofalowym horyzoncie do gry wróci Wenezuela. Jeśli uruchomione zostaną planowane inwestycje w wydobycie, będziemy mieli do czynienia z dalszą dywersyfikacją rynku ropy naftowej – mówi.
Choć wenezuelskie złoża wymagają kosztownych technologii wydobycia i przerobu ciężkiej ropy, rozwój technologiczny może w przyszłości zwiększyć ich znaczenie dla światowego rynku.
Równolegle coraz częściej mówi się o inwestycjach w nowe gazociągi i ropociągi na Bliskim Wschodzie, które mogłyby ograniczyć zależność od transportu morskiego przez Cieśninę Ormuz.
Czy kryzys przyspieszy transformację energetyczną?
Po każdym kryzysie energetycznym powraca pytanie o tempo transformacji energetycznej. Zwolennicy odnawialnych źródeł energii wskazują, że większy udział zielonej energii zmniejsza podatność gospodarek na geopolityczne szoki.
Prof. Niedziółka jest jednak sceptyczna wobec tezy, że obecny konflikt stanie się przełomowym impulsem.
– Gdyby miało się to zadziać, to już by się zadziało – ocenia.
Jej zdaniem większego znaczenia nabierze raczej efektywność energetyczna i ograniczanie zużycia energii.
– Wszelkie formy oszczędzania energii dają dziś znacząco większe efekty. To właśnie ten element może wrócić do centrum zainteresowania przedsiębiorców i polityków – podkreśla.
Chiny liczą przede wszystkim koszty
W dyskusji o transformacji energetycznej coraz częściej wskazuje się także na rolę Chin. Państwo Środka dynamicznie rozwija odnawialne źródła energii, ale – jak zauważa ekspertka – kieruje się przede wszystkim rachunkiem ekonomicznym.
– Chiny za każdym razem kalkulują koszt wytworzenia energii. Będą zmieniały swój miks energetyczny w takim stopniu, w jakim będzie to dla nich opłacalne – mówi prof. Niedziółka.
Jednocześnie pozostają największym producentem urządzeń dla energetyki słonecznej i wiatrowej, co daje im ogromny wpływ na tempo światowej transformacji energetycznej.
Polska potrzebuje stabilnych reguł gry
W ocenie ekspertki Polska dysponuje już zarówno rosnącą świadomością przedsiębiorców, jak i gotowością społeczeństwa do udziału w transformacji energetycznej. Największą barierą pozostają jednak kwestie regulacyjne.
– Najczęściej wymienianą przez przedsiębiorców potrzebą jest stabilność prawa i pewność, że przyjęte regulacje będą obowiązywały przez długi czas – podkreśla.
Znaczenie ma również dostęp do kapitału, ponieważ skala inwestycji niezbędnych do przeprowadzenia transformacji energetycznej znacząco przekracza możliwości samych przedsiębiorstw.
– Przedsiębiorcy są dziś w blokach startowych. Potrzebują przede wszystkim przewidywalnej polityki państwa i stabilnych warunków inwestowania – zaznacza prof. Niedziółka.
Jej zdaniem zarówno rozwój energetyki wiatrowej i słonecznej, jak i modernizacja sieci energetycznych pokazują, że Polska jest gotowa do przyspieszenia zmian. Kluczowe będzie jednak stworzenie długoterminowych i stabilnych ram funkcjonowania rynku.
Kryzys wokół Cieśniny Ormuz przypomniał bowiem, że bezpieczeństwo energetyczne nie jest jedynie kwestią geopolityki. Coraz częściej staje się jednym z podstawowych warunków konkurencyjności gospodarek i przedsiębiorstw w XXI wieku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu