Po lekturze „Jakucka” czuć pewien niedosyt, można by w książce zmieścić więcej informacji o historii czy polityce regionu. Nie zmienia to faktu, że autorowi udało się nawiązać do najlepszych tradycji polskiego reportażu.
„Dżybar” po jakucku znaczy mróz. Ale nie taki zwykły mróz, jaki w listopadzie czy grudniu poczujemy, wychodząc rano z domu do pracy. To konkretny rodzaj mrozu, jaki pojawia się nad ranem albo wieczorem, po zachodzie Słońca. Mrozu, który powoduje, że słowa niosą się daleko. Wówczas lepiej nie rozmawiać o intymnych sprawach, by nikt nas nie podsłuchał. „Kiedy dżybar, nie rozmawiaj” to miejscowa wersja „Ściany mają uszy”. Zresztą przy minus pięćdziesięciu i tak lepiej ust nie otwierać.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.