Wbrew pozorom coś się w sztandarowym cyklu autora „Kolekcjonera kości” zmieniło. Nieznacznie, ale zawsze. „Pokój straceń” to bowiem thriller polityczny.
Z powieściami Jeffery’ego Deavera jest trochę tak, że gdy pozna się jedną, to tak, jakby poznało się wszystkie. Dokładnie wiadomo, czego się spodziewać, włącznie z najbardziej nieprawdopodobnymi zwrotami akcji w finale. Ale też z przyjemnością wraca się do stworzonego przez niego świata, kolejna wizyta w laboratorium Lincolna Rhyme’a i Amelii Sachs jest jak odwiedziny u starych dobrych znajomych. A Deaver przecież nie stracił umiejętności sprawnego konstruowania akcji i trzymania czytelników w napięciu. A wbrew pozorom coś się w sztandarowym cyklu autora „Kolekcjonera kości” zmieniło. Nieznacznie, ale zawsze. „Pokój straceń” to bowiem thriller polityczny.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.