"Wszystko albo nic" DVD - recenzja

"Wszystko albo nic"
"Wszystko albo nic"Media / Zbyszek
10 października 2013

Bohaterowie „Wszystko albo nic” to przeciętniacy na zakręcie. Penny Basset pracuje w supermarkecie, Phil jeździ taksówką, ich córka sprząta w domu starców, otyły syn nie robi niczego.

Wciąż się powtarza. Kino Mike’a Leigh – wiadomo, życiowi popaprańcy na słodko-gorzkim zakręcie. Są śmieszno-straszni, tragikomiczni. Na spotkanie z jego filmami czeka się jak na rozmowę z przyjacielem, który nigdy nie zawiódł. Można długo pisać o laboratoryjnej metodzie pracy angielskiego reżysera z aktorami, wielogodzinnych próbach, których końcowym efektem jest scenariusz, ale sedno i tak tkwi gdzie indziej. Leigh, jak żaden inny twórca współczesnego kina, przejrzał wszystkie tajemnice. Nie robi z tego taniej sensacji, nie tworzy manifestów. Po prostu kręci filmy, których fenomen polega na tym, że spoza twarzy bohaterów, ich manieryzmów, nerwowych tików, trywialnych wypowiedzi wyłania się prawda o oglądającym. Leigh odkrywa przed nami wstydliwe półprawdy po to, żebyśmy nie musieli się wstydzić zgrubień na ciele i w sercu.

Pozostało 53% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.