Po „Czarownika i białego węża” pewnie z ciekawością sięgną miłośnicy baśniowego kina Wschodu. Od razu należy się im ostrzeżenie: nie spodziewajcie się niczego na poziomie zbliżonym do „Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka” ani nawet trylogii „Chińska opowieści o duchach”, choć reżyserem filmu jest jej twórca Tony Ching Siu-tung. „Czarownik...” oferuje jednak estetyczne doznania z przeciwnego bieguna.
Sama historia jest kolejną wersją jednej z najstarszych chińskich legend, w której skromny zielarz rozkochuje w sobie demona w postaci pięknej kobiety (a od czasu do czasu ukrywającego się także w potężnym cielsku białego węża), a walczący z piekielnymi istotami mnich spróbuje duszę owego zielarza ocalić. Widzów przed ekran ma przyciągnąć Jet Li, ale popularny aktor specjalnie się tutaj wysilać nie musi.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.