"Gangster Squad. Pogromcy mafii" - recenzja

Gangster Squad. Pogromcy mafii
Gangster Squad. Pogromcy mafiiMedia
1 lutego 2013

"Gangster Squad: pogromcy mafii" to stylowe kino gangsterskie ze świetnymi aktorami i pięknymi zdjęciami. Wejdzie do klasyki gatunku?

Zadymione knajpy pełne jazzu, limuzyny o garbatych kształtach, karabin maszynowy Tommy gun, kapelusze snap-brimmed (o złamanym rondzie), bezwzględni twardziele i kobiety o nieziemsko czerwonych ustach. Czego jeszcze potrzebuje film gangsterski, by nazwać go wybitnym? Dobrego scenariusza. A to niestety najsłabsza część „Gangster Squad: pogromcy mafii”. Choć słaba, nie oznacza, że trzeba ten film skreślić. To prawda, że historia nie dorównuje chociażby tej z „Tajemnic Los Angeles”, ale obraz i tak warto zobaczyć. Przede wszystkim ze względu na aktorów i na obraz, jaki przygotowali nam twórca „Zombieland” Ruben Fleischer i jego ekipa. Piękne zdjęcia zabierają nas do Los Angeles zaraz po II wojnie światowej. Miastem Aniołów rządzi bezwzględny gangster Mickey Cohen. Opłaca setki polityków, gliniarzy, biznesmenów. Na polecenie naczelnika Billa Parkera nieprzekupny sierżant John O’Mara formuje mały oddział, który ma – sposobami pozaregulaminowymi – dobrać się do Cohena. Udaje mu się zebrać grupę wyjątkowych policjantów, m.in. wybitnego rewolwerowca i speca od elektroniki. Sześciu gliniarzy coraz bardziej depcze gangsterowi po piętach. Jeden z nich Jerry Wooters spotyka się nawet z jedną z dziewczyn Cohena. Ten nie zamierza patrzeć na działania gliniarzy w milczeniu.

Pozostało 48% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.