Oparty na faktach film „Niemożliwe” to pierwsza wysokobudżetowa produkcja traktująca o tragicznym w skutkach uderzeniu tsunami, które w 2004 r. spustoszyło wybrzeża Azji Południowej.
W doskonałym pod względem budowania dramaturgii dziele Juana Antonia Bayony głos należy w całości do ocalonych. Z jednej strony to nieuniknione – po stronie ofiar zawsze pozostaje wyłącznie milczenie. Tyle że w „Niemożliwym” trudno to milczenie odnaleźć. Być może reżyser bał się oskarżeń o epatowanie cierpieniem i zrezygnował z prezentowania drastycznych widoków. Ta rezygnacja z dosłowności wydaje się z jednej strony godna pochwały, z drugiej jednak przewrotnie uświadamia, że nawet najbardziej porażające statystyki nie wytrzymują zderzenia z twardymi regułami kinowej narracji. Te zaś mówią jasno: masowa tragedia sprawdza się wyłącznie jako tło, nie jako widowisko. Posępny krajobraz ma rację bytu tylko wtedy, jeśli na pierwszym planie pojawi się element z innej, pogodniejszej bajki. W filmie Bayony tym elementem jest opowieść o rozdzielonej w wyniku kataklizmu pięcioosobowej rodzinie brytyjskich turystów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.