"Szmaragdowa tablica" Carli Montero to trochę "Kod Leonarda da Vinci" w wersji kobiecej.
Nie ma tu nieustraszonego Roberta Langdona, który non stop popada w tarapaty, by dzięki niespodziewanym zbiegom okoliczności wychodzić z nich bez szwanku. Jest za to nieporadna Hiszpanka, Ana, wielbicielka sztuki i muzealna kustoszka. Główna bohaterka nie ma sprytu ani fizycznych przymiotów bohatera słynnych powieści Dana Browna. Jak sama przyznaje, jest zupełnie przeciętna – ani ładna, ani brzydka, ani gruba, ani chuda, a wobec misji, która przypada jej w udziale, okazuje się sceptyczna i bojaźliwa. Misja jest jednak warta zachodu, a jej korzenie sięgają czasów renesansu i II wojny światowej.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.