"Kwiaty wojny" stanowią komiksową fantazję na temat jednego z najtragiczniejszych epizodów najnowszej historii Chin.
Momentami film Zhanga Yimou przypomina pełen przemocy balet rodem z „Hero”, w którym miecze zostały po prostu zastąpione przez karabiny. Wystylizowane do granic kiczu sceny batalistyczne pierwotnie oszałamiają, lecz po chwili zaczynają wzbudzać poważne wątpliwości. Strategia oswajania traum z przeszłości za sprawą chwytów rodem z kina rozrywkowego prowadzi w ślepą uliczkę. Czy możemy wyobrazić sobie, by w następnej kolejności Yimou zaproponował nam musical o masakrze na placu Tian’anmen lub komedię romantyczną o Mao Zedongu? W swoim najnowszym filmie twórca „Cesarzowej” powiela wszystkie możliwe schematy towarzyszące monumentalnym widowiskom historycznym.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.