"Swing" - recenzja

Ewa Błachnio i Kacper Ruciński w filmie "Swing"
Ewa Błachnio i Kacper Ruciński w filmie "Swing"Media
15 lutego 2013

"Swing" Abelarda Gizy jest absolutnie i całkowicie wyprany z poczucia humoru. Wszystko opiera się na drętwych dialogach, banalnych puentach, kiepskich żartach (dla przykładu: pani od dewocjonaliów wpada w erotyczny szał na dźwięk słowa „małże”) i dramatycznie przerysowanym aktorstwie.

Materiały prasowe zapowiadają komedię o seksie grupowym, ale jeśli ktoś liczy na podniety, może porzucić nadzieje. Owszem, seks we czwórkę (dwóch przyjaciół i ich dziewczyny) jest tu punktem wyjścia, ale pozostaje w sferze marzeń. To znaczy oni chcą, ale one tego nie wiedzą, a całość prowadzi do klasycznej komedii omyłek, w której sprzedawczyni dewocjonaliów zostaje wzięta za dziwkę etc. Słowa „komedia” używam tutaj umownie, bowiem film Abelarda Gizy jest absolutnie i całkowicie wyprany z poczucia humoru. Wszystko opiera się na drętwych dialogach, banalnych puentach, kiepskich żartach (dla przykładu: pani od dewocjonaliów wpada w erotyczny szał na dźwięk słowa „małże”) i dramatycznie przerysowanym aktorstwie.

Pozostało 57% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.