Rynek suplementów eksplodował, a państwo przez lata nie nadążało z kontrolą. Teraz zasady się zmienią: firmy dostaną krótkie terminy, reklamy trafią pod większy nadzór, a kary mogą być wielokrotnie wyższe. To efekt tysięcy zgłoszeń i dziesiątek tysięcy produktów, które trafiły na rynek w ostatnich latach.
Projekt Ministerstwa Zdrowia zmienia przepisy, ale najmocniej uderza w rynek suplementów. Nowe zasady obejmują zgłoszenia, reklamę, kontrole i kary.
Nowe przepisy o suplementach diety 2026 – co się zmienia i dlaczego rząd zaostrza kontrolę
Suplementy diety stały się codziennym produktem: stoją przy kasach, wyskakują w reklamach, pojawiają się w internetowych kampaniach na sen, odporność, stres, włosy, jelita i koncentrację. Problem zaczyna się tam, gdzie zwykły środek spożywczy zaczyna być sprzedawany językiem zarezerwowanym dla leków.
W uzasadnieniu projektu ustawy (nr UD 247) rząd pisze wprost o dynamicznym rozwoju rynku i rosnącej liczbie powiadomień. Od 2007 r. do rejestru wpisano ok. 29 tys. produktów kwalifikowanych jako suplementy diety, a w latach 2017–2020 do GIS wpłynęło 62 808 powiadomień o wprowadzeniu lub zamiarze wprowadzenia suplementów po raz pierwszy do obrotu.
To pokazuje skalę rynku, który przez lata działał w dużym tempie. Firma mogła przygotować produkt, zgłosić go do GIS i zacząć sprzedaż. Jeżeli urząd miał wątpliwości, postępowanie wyjaśniające potrafiło ciągnąć się długo, zwłaszcza gdy przedsiębiorca nie dostarczał opinii jednostki naukowej albo Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych.
Reklama suplementów diety – nowe przepisy zakazują sugerowania leczenia
Bardzo ważny fragment projektu dotyczy reklamy, prezentacji i promocji suplementów diety. Ustawodawca chce doprecyzować, że naruszenia w tym obszarze mogą kończyć się karą pieniężną. Chodzi m.in. o komunikaty, które sugerują, że zwykła, zbilansowana dieta nie wystarczy organizmowi, albo nadają suplementowi cechy, których produkt nie ma. W dokumentach projektodawca wskazuje, że duże firmy kwestionowały dotąd kary za reklamę i promocję, bo nie były one wystarczająco wprost opisane w przepisach karnych.
Najbardziej narażone będą kampanie, które balansują na granicy obietnicy zdrowotnej. Przykład? Reklama kapsułek na stawy nie może budować wrażenia, że produkt leczy chorobę zwyrodnieniową. Spot o preparacie na odporność nie powinien sugerować, że bez niego organizm nie poradzi sobie z infekcjami.
Kary za suplementy diety 2026 – nawet 100-krotność wynagrodzenia za naruszenia
Projekt zakłada podniesienie limitu kar pieniężnych. Obecny limit, według uzasadnienia, nie spełnia funkcji odstraszającej wobec dużych podmiotów, które sprzedają znaczne partie produktów i reklamują je w telewizji, radiu oraz internecie. Nowy limit ma wynosić do stukrotnego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej za rok poprzedzający. Dotąd mowa była o limicie do trzydziestokrotności.
Najważniejsze ryzyka dla firm mają dotyczyć:
- znakowania suplementów diety,
- prezentacji, reklamy i promocji,
- wprowadzania do obrotu produktu niebędącego żywnością jako żywności,
- niewycofania z obrotu produktu szkodliwego, zepsutego albo zafałszowanego.
Dla mniejszych producentów sama wysokość potencjalnej kary może działać mrożąco. Dla dużych graczy ważniejszy będzie jednak inny sygnał: Sanepid ma dostać przepis napisany tak, by trudniej było podważać odpowiedzialność za reklamę.
e-Sanepid dla suplementów diety – obowiązkowe zgłoszenia online zamiast papieru
Druga duża zmiana dotyczy procedury. Powiadomienia o pierwszym wprowadzeniu produktu do obrotu mają trafiać przez platformę e-Sanepid. Projekt przewiduje też, że za dzień złożenia powiadomienia uznaje się dzień otrzymania przez GIS dokumentu opatrzonego podpisem kwalifikowanym albo zaufanym.
To zmienia codzienną obsługę rynku. Producent albo importer nie będzie mógł traktować zgłoszenia jak luźnej korespondencji z urzędem. System ma porządkować dane, rejestr produktów i komunikację z GIS.
Dla firm oznacza to konieczność pilnowania dostępu do konta, podpisów elektronicznych i terminów. Projekt przewiduje również zasady na wypadek awarii platformy e-Sanepid: dni awarii nie będą wliczane do terminów, a GIS ma informować o problemach w BIP.
Nowe terminy dla suplementów – 14 dni na wniosek i 6 miesięcy na opinię
Najbardziej dotkliwa zmiana proceduralna dotyczy opinii, których GIS może żądać w postępowaniu wyjaśniającym. Projekt przewiduje, że podmiot zobowiązany do przedłożenia opinii będzie miał 14 dni na przekazanie wniosku do jednostki naukowej albo Prezesa URPL oraz 6 miesięcy na przedłożenie opinii. W szczególnych sytuacjach termin może wydłużyć się łącznie do 12 miesięcy.
To uderza w model, w którym firma zgłasza produkt, sprzedaje go, a potem zwleka z dokumentami. Projektodawca sam opisuje problem celowego niewystępowania o opinie albo nieprzedkładania ich GIS, co blokowało zakończenie postępowań.
Ważne
Jeżeli przedsiębiorca nie wykona obowiązku w terminie, projekt przewiduje niekorzystne domniemanie: kwalifikacja środka spożywczego zaproponowana przez firmę ma być uznana za nieprawidłową, a produkt za niespełniający wymagań dla danego rodzaju środka.
Suplement o tym samym składzie – nowe przepisy blokują ponowne zgłoszenie
Projekt zamyka jeszcze jedną furtkę. Jeżeli firma zostanie zobowiązana do przedłożenia opinii, nie będzie mogła do czasu jej dostarczenia złożyć kolejnego powiadomienia dla produktu o takim samym składzie jakościowo-ilościowym. Podobna blokada ma dotyczyć sytuacji, gdy podmiot zrezygnuje z wprowadzania produktu objętego powiadomieniem.
Ten przepis jest ważny dla rynku, bo ogranicza powtarzanie zgłoszeń pod różnymi wariantami formalnymi. Dla konsumenta brzmi to technicznie, ale dla firm oznacza realny koszt: jedna źle poprowadzona procedura może zatrzymać sprzedaż produktu na dłużej.
Przykład
Importer zgłasza kapsułki z mieszanką roślinną. GIS ma wątpliwości, czy skład nie wchodzi w obszar produktu leczniczego. Firma dostaje obowiązek przedstawienia opinii, ale nie składa wniosku w terminie. Po zmianach nie wystarczy ponownie wysłać zgłoszenia tego samego produktu i zacząć od nowa.
Czy suplementy znikną z rynku? Które produkty mogą mieć problem po zmianach
Nie ma w projekcie Ministerstwa Zdrowia przepisu, który automatycznie usuwa suplementy z rynku. Zmienia się jednak punkt ciężkości: większą wagę zyskują dokumenty, terminy, komunikacja z GIS i zgodność reklamy z prawem.
Największe ryzyko dotyczy produktów z agresywnym marketingiem, niejasnym składem albo komunikacją sugerującą właściwości lecznicze. Uczciwie działające firmy, które mają dokumentację i pilnują języka reklam, powinny odczuć głównie większą formalizację procedur.
Kłopot mogą mieć natomiast ci, którzy przez lata grali na granicy: produkt spożywczy, lecz język jak przy leku; zgłoszenie wysłane, lecz dokumentacja niepełna; reklama napisana tak, by konsument sam dopowiedział sobie efekt terapeutyczny.
Podstawa prawna i dokumenty
- Projekt ustawy o zmianie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, projekt z 13 kwietnia 2026 r.
- Ustawa z 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia, Dz.U. z 2023 r. poz. 1448 oraz z 2025 r. poz. 1424.
- Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/2839 z 23 października 2024 r.
- Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2017/625 w sprawie kontroli urzędowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu