Amerykanie po raz kolejny chcą zaprowadzić porządek na Bliskim Wschodzie

Flaga Państwa Islamskiego (ISIS)
Flaga Państwa Islamskiego (ISIS)Newspix / Le Caer Vianney
24 września 2014

Nasilenie nalotów oznacza, że Amerykanie po raz kolejny chcą zaprowadzić porządek na Bliskim Wschodzie

Barack Obama nakreślił strategię na najbliższe tygodnie w swoim przemówieniu telewizyjnym 10 września. Podsumował ją dwoma słowami: degrade and destroy (osłabić i zniszczyć). Kampania prowadzona z powietrza będzie kluczowa w osiągnięciu pierwszego celu. Cel drugi będzie wymagał zaangażowania lądowego, a tego USA za wszelką cenę chcą uniknąć.

Ameryka rozpoczyna wojnę z Państwem Islamskim (PI) w pojedynkę. Z nalotów wycofała się Francja, a Niemcy zapowiedziały, że nie zrzucą na teren Syrii ani jednej bomby. Przyczyną może być lęk przed atakiem terrorystów w tych krajach. Brytyjski kontrwywiad MI-5 podniósł niedawno poziom zagrożenia terrorystycznego do „poważnego”. Wielką niewiadomą pozostają też bliskowschodni partnerzy USA. Co prawda Pentagon w komunikacie dotyczącym wczorajszych nalotów informował o wsparciu krajów regionu, ale nie ujawniono, na czym konkretnie ono polegało. Trudno więc powiedzieć, czy USA mogą liczyć na poważniejsze zaangażowanie.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png