Wybory prezydenckie: PO zyskała więcej luzu w rządzeniu

Tomasz Wróblewski: Rząd i prezydent muszą zdecydować, które z wyborczych haseł chcą teraz realizować. Czy schlebiać poszczególnym grupom nacisku, czy w imię rozwoju postawić się związkowcom, mundurowym i niewydolnej administracji
Tomasz Wróblewski: Rząd i prezydent muszą zdecydować, które z wyborczych haseł chcą teraz realizować. Czy schlebiać poszczególnym grupom nacisku, czy w imię rozwoju postawić się związkowcom, mundurowym i niewydolnej administracjiDGP
5 lipca 2010

Wynik nie był zaskoczeniem. Bronisław Komorowski prowadził w sondażach od trzech miesięcy.

Prawda, że przewaga kurczyła się szybko: od 30 punktów procentowych niemal do remisu. Sam kandydat plątał się w gafach, lapsusach i programowo niespójnych obietnicach, ale Polacy i tak zagłosowali na dowód zaufania do rządu Donalda Tuska. Mandatu nie otrzymał Bronisław Komorowski, ale cała formacja polityczna. Wyborcy przekazali pełnię władzy Platformie Obywatelskiej w przekonaniu, że teraz będzie lepiej amortyzowała efekty kryzysu, że wolna od codziennych potyczek z Pałacem Prezydenckim zapewni nam kolor zielony na europejskiej mapie wzrostu gospodarczego. Rzecz w tym, że PO nie jest już tą samą partią reform, tą, która wygrała wybory parlamentarne w 2007 roku. A sytuacja na świecie nie pozwoli nam na utrzymanie stałego wzrostu gospodarczego bez niepopularnych reform. Po ostatnich wyborach Platforma Obywatelska szybko osiadła na laurach.

Na zmiany nie jest za późno

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.