Wakacje z prezydentem. Pół miliona wyborców chciało zagłosować poza miejscem zamieszkania

5 lipca 2010

Bohaterką drugiej tury wyborów okazała się frekwencja, a wraz z nią gmina Rewal, gdzie głosować chciało tak wielu mieszkańców i turystów, że trzeba było uruchomić rezerwy kart do głosowania.

Wbrew obawom socjologów Polacy, którzy wyjechali na wakacje, gremialnie poszli wybierać. Według statystyk przygotowanych przez Państwową Komisję Wyborczą, które można było znaleźć wczoraj rano w internecie, do udziału w drugiej turze wyborów uprawnionych było o pół miliona mniej osób niż w pierwszej. Umarli? Stracili prawa wyborcze? Nie. Postanowili wziąć udział w wyborach. Fenomen objaśnia Romuald Drapiński z PKW. – Obywatele, którzy odebrali upoważnienia do głosowania poza miejscem zamieszkania, automatycznie zostali skreśleni z list wyborczych w swoich okręgach – tłumaczy. Kiedy obywatel zgłosił się następnie ze swoim upoważnieniem w wybranej komisji wyborczej, znowu został umieszczony na liście. A upoważnienia do głosowania poza miejscem zamieszkania odebrało właśnie 500 tys. osób.

W Rewalu, nadmorskiej gminie cieszącej się dwa tygodnie temu rekordową frekwencją, wczoraj trzeba było uruchomić rezerwy kart do głosowania. Polacy, którzy przebywają na wakacjach we Włoszech, zamiast zwiedzać Forum Romanum, spędzili dzień w długiej kolejce do konsulatu, gdzie mogli głosować. Zamiast leżeć na piaszczystej plaży w egipskiej Hurgadzie, turyści szukali uruchomionej tam komisji wyborczej. Jak informuje PKW, frekwencja w miejscowościach wypoczynkowych była wysoka.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.