Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział w poniedziałek, że jest "zasmucony i zawstydzony", gdy obserwuje krajowe reakcje na niedzielny incydent w Gruzji z udziałem prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Micheila Saakaszwilego.

"Prezydent znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie ognia. Na terytorium innego państwa, gdzie ma prawo być, gdzie jest w towarzystwie głowy tego państwa, a bardzo wielu dziennikarzy, tzw. ekspertów, polityków, zachowuje się tak jakby byli z zupełnie innego kraju niż Polska" - powiedział Jarosław Kaczyński podczas konferencji prasowej w Krośnie.

Zaznaczył, że miał wrażenie, iż jest "w PRL-u, a rzecz dotyczy Związku Radzieckiego i w związku z tym wszystko jest do usprawiedliwienia z tamtej strony". "Naprawdę bardzo zawstydzające wrażenie" - podkreślił.

Według Kaczyńskiego incydent w Gruzji świadczy, że "Rosjanie nie przestrzegają porozumienia" oraz pokazuje "do czego mogą się posunąć"

Jego zdaniem, wypowiedzi marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego (PO), wielu polityków, a także wielu dziennikarzy były "niesłychane". Jest to także - jak mówił prezes PiS - "dowód jakiejś maniakalnej nienawiści do obecnego prezydenta, ale z drugiej strony także dowód, jak potężne jest w Polsce lobby obcego mocarstwa".

Według Jarosława Kaczyńskiego niedzielny incydent w Gruzji świadczy, że "Rosjanie nie przestrzegają porozumienia" oraz pokazuje "do czego mogą się posunąć".

W niedzielę konwój samochodów z prezydentami Lechem Kaczyńskim i Micheilem Saakaszwilim został zatrzymany przy granicy z Osetią Południową. W pobliżu rozległy się strzały. Nikomu nic się nie stało.