Czas „dobrej zmiany” to przede wszystkim czas dobrej pralni. Platforma Obywatelska i PSL wygrały wybory w 2011 roku, mimo nękającego Polskę kryzysu. Nasz względny, ale odczuwalny sukces gospodarczy – utrzymany w dużej mierze dzięki eksportowi do Niemiec i nie bez wpływu funduszy unijnych – władze przedstawiły jako ostateczny dowód na wspaniałość koalicji PO–PSL. Popełniły błąd.
Uznały również, że nie ma właściwie takiej wtopki elit, która rzuci ster rządów nad Polską w ręce PiS. Znowu popełniły błąd. Przyjęły również za pewnik, że pojęcie arogancji na trwałe przyszpilone zostało do PiS – błąd. Oraz że główne media posłusznie oferować będą Polkom i Polakom opowieść o tym, że sukces koalicji rządowej jest sukcesem całego narodu.
W ostatnich latach polska transformacja zapomniała o podstawowym celu, dla którego została zaproszona do Polski. Otóż jakkolwiek śmiesznie by to zabrzmiało, przybyła, aby żyło się lepiej – wszystkim. Prawo i Sprawiedliwość zrozumiało lepiej niż Ewa Kopacz, Donald Tusk, Michał Boni, Jan Krzysztof Bielecki i Grzegorz Schetyna razem wzięci, że źródłem polskiego niezadowolenia jest zadowolenie rządzących.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.