Wyjdziemy na ulicę i będziemy głośno krzyczeć o demokracji, a rząd PiS odejdzie w niebyt i wszystko wróci do normy? Niestety, droga zapracowana, dorabiająca się, egoistyczna klaso średnia: PiS będzie rządził cztery lata. A my mamy ten czas, by przemyśleć nasz stosunek do państwa i nauczyć się działać. Przez tyle lat nie interesowaliśmy się państwem, teraz ono zainteresowało się nami PiS nie dlatego wziął całą władzę, że stoi za nim większość Polaków. Wygrał, bo większość mu na to pozwoliła. A najwięcej grzechów na sumieniu ma klasa średnia, która powinna być ostoją demokracji. Sami, z lenistwa i egoizmu, przyłożyliśmy do tego rękę
Też to Państwo słyszeli przy świątecznym stole? Ten rozsierdzony głos obrońców liberalnej demokracji: trzeba manifestować, co tydzień wychodzić na ulice, będzie nas sto tysięcy albo dwieście, to Jarosław Kaczyński przerazi się naszej siły i przejrzy na oczy? Trzeba nam walczyć, bo tylko wystrzelenie w kosmos jego i jego rządu spowoduje, że przestaniemy się wstydzić?
Dziwne, bo przecież rewolucja i ścieranie przeciwników politycznych z powierzchni ziemi to była do tej pory domena wyborców PiS. Zaorać i posiać nowe – to był ich pomysł na zmianę. Bez kompromisów, bo ze zdrajcami się ich nie zawiera, zresztą kompromis to narzędzie słabeuszy. A teraz jakby ktoś przestawił bieguny. Obrońcy liberalnego porządku zapowiadają, że będą bronić demokracji na ulicy, będą wołać i protestować. A jak to nie pomoże, to... No właśnie, co będzie dalej?