Polacy muszą uwierzyć, że państwo, to nie jacyś oni, tylko my

wybory
wyboryShutterStock
23 października 2015

Od kilku tygodni w cyklu „Wkurzeni.PL” opisujemy w DGP zjawiska, które budzą w Polakach złe emocje. Dziś, w ostatnim odcinku tej serii, Mira Suchodolska o tym, czy jest cokolwiek, za co cenimy polskie państwo. 

Wszystkiemu winne jest państwo. W zasadzie na tej konstatacji mogłabym zakończyć pisanie tego tekstu, mając przeświadczenie, graniczące z pewnością, że gdyby zrobić porządne badania, większość moich rodaków by się z nią zgodziła. Bo państwo nie działa. A jeśli nawet działa, to źle. Nie tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Więc może jak chcą jedni – jest niepotrzebne. Bo tylko przeszkadza, ściąga z nas haracze, stanowi debilne prawo. Albo, jak podnoszą inni, jest w rozsypce, trzeba więc je uporządkować i wzmocnić. W każdym razie coś z tym państwem trzeba zrobić. Bo nawet jeśli jesteśmy zwolennikami skrajnie liberalnych poglądów, które każą nam postrzegać państwo jako co najwyżej administratora (który nie będzie się mieszał do naszego życia, wara mu, wara), to oczekujemy, że będzie jednak sprawnym zarządcą. Natomiast w przypadku, kiedy widzimy je jako silnego suwerena, który nad wszystkim trzyma pieczę, to chcielibyśmy, żeby nie tylko był on sprawny, ale również sprawiedliwy. W dodatku jesteśmy skłonni uważać, że to państwo, od którego tyle wymagamy i chcemy, jest z gruntu złe. Wrogie. To nie my, ale oni.

Między Ameryką a Skandynawią

– Pieprzę to państwo, niczego od niego nie oczekuję. Mogłoby zniknąć i dreszcz by mnie nawet nie przeszedł – mówi jeden z moich rozmówców, drobny przedsiębiorca, który popadł w rodzinne i finansowe kłopoty. Zanim wyjechał z kraju do pracy na Wyspy Brytyjskie, sprzyjał poglądom Janusza Korwin-Mikkego. Przekonywał, iż ta cała hałastra urzędników, te składki na ubezpieczenie społeczne, aparat skarbowy są wyłącznie narzędziami opresji nad obywatelem. Dziś wysławia dobroć socjalu, jaki ma w Anglii. I spokój, pewność swojego losu.

Inny z rozmówców, skromny urzędnik gminny z południa Polski, wyjechał w odwiedziny do bliskich w Stanach Zjednoczonych i już został – porzucając etat i miraż przysługującej mu emerytury, bezpłatną służbę zdrowia, tudzież pewność swojego losu aż do śmierci. Dziś wychwala pod niebiosa kraj wolnych ludzi, w którym się znalazł. – Tutaj wszystko zależy ode mnie – wykłada. Także nie zamierza wracać. Jednak i ci, którzy nie mają ochoty pakować walizek i zmieniać miejsca pobytu, są wściekli. Mają poczucie, że państwo ich oszukało. Bo niby jest, a nie można na nie liczyć.

Inna sprawa, że są to ludzie świadomi i nie mylą pojęć. Państwo to państwo: organizacja, która stanowi i wykonuje prawo. Pilnuje porządku i bezpieczeństwa, dba o wewnętrzny ład, administruje, troszczy się o obywateli, chucha na kulturę – i tak dalej. Co innego ojczyzna, zwana też mniej podniośle rodzinnym krajem.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png