Komornicy z całej Polski chcą ściągnąć dług z aptekarza, który nie zaciągnął żadnego zobowiązania finansowego. Pan Jerzy pożalił się Polskiemu Radiu, że otrzymuje od komorników decyzje o zajęciu wierzytelności. Problem w tym, że nie zaciągał żadnych pożyczek.
Reklama

Jedyne co ma wspólnego z prawdziwym dłużnikiem to imię i nazwisko. Po za tym nie zgadzają się adres, numery PESEL i NIP, a on sam nie widział tego mężczyzny na oczy. Mimo, to aptekarz dostał już dwa wezwania do spłaty długów, od komorników z Torunia i z Inowrocławia. W pierwszym przypadku chodziło o 40 tysięcy złotych, w drugim już o 150 tysięcy złotych.

Krakowianin pisze odwołania do sądów, ale żyje w strachu o swój majątek: „Na razie to są tylko pisma, ale przecież znamy historie, gdzie komornicy wraz z wydaniem takich pism wkraczali do domów, zajmowali majątki, czy blokowali konta. Prowadzę działalność gospodarczą, nie mogę sobie pozwolić, żeby ktoś dopuścił się zajęcia rzeczy, które są mi potrzebne do prowadzenia firmy. Boję się, że pozbawią mnie środków do życia” - mówi Informacyjnej Agencji Radiowej pan Jerzy.

Po wysłaniu szeregu pism do sądu w Toruniu udało mu się uzyskać jedynie umorzenie pierwszego postępowania - „Dla mnie to dziwne, bo umorzenie oznacza, że spłaciłem zobowiązanie, albo się z tego jakoś wywinąłem. Nikt mnie nie przeprosił za pomyłkę, ani nie chciał jej wyjaśnić” - żali się aptekarz i dodaje, że przy pierwszym postępowaniu został wpisany do Krajowego Rejestru Dłużników, a informacja o wszczęciu postępowania komorniczego zawarta został również w Krajowym Rejestrze Sądowym.

Kilka miesięcy później otrzymał pismo od komornika z Inowrocławia o zajęciu wierzytelności na kwotę 150 tysięcy złotych. „Napisałem kolejne odwołanie i czekam z niepewnością co będzie dalej” - mówi aptekarz.

Komornik z Inowrocławia nie ma sobie w tym przypadku nic do zarzucenia: „Nie doszło do pomyłki, lecz do wykonania wniosku wierzyciela, który był chybiony i do zajęcia wierzytelności nie doszło” - tłumaczy. Pan Jerzy domyśla się, że komornicy znaleźli jego dane w KRS i wysyłają wezwania, choć nie potwierdzili jego tożsamości. Dodatkowo wątpliwości Krakowianina budzi fakt, że w pismach o zajęciu wierzytelności ma wszystkie dane prawdziwego dłużnika: adres, numer dowodu, PESEL, czy NIP.