Przy okazji niemalże każdych wyborów występujący w mediach różnego rodzaju komentatorzy i eksperci załamują ręce nad niską frekwencją wyborczą. Co nieuchronnie prowadzi ich do stawiania patetycznych pytań dotyczących kondycji współczesnego obywatela i jego skłonności do partycypacji w procedurach demokratycznych.
Bardzo rzadko padają pytania, jaka jest w tym rola mediów, a w szczególności owych komentatorów. Wydaje się, że jedną – zapewne nie najważniejszą – przyczyną zniechęcenia obywateli do oddania głosu w wyborach jest lansowana przez publicystów różnej orientacji politycznej koncepcja zmarnowanego głosu. Czym jest głos zmarnowany? To najczęściej głos nieoddany na jakąś z dwóch głównych partii dominujących na scenie politycznej. Przy czym zakłada się, że zwycięstwo partii, przed którą dany publicysta ostrzega, będzie złem niemalże absolutnym. A zatem gdy partia X stanowi zagrożenie dla niemalże wszystkiego co dobre, to głos oddany na jej największą konkurentkę partię Y jest „logiczny”, „racjonalny”, „realistyczny” i „patriotyczny”. Chciałoby się zawołać: „zaciśnij zęby, obywatelu, i głosuj!”. Nieważne stają się tegoż obywatela poglądy ani to, jakie sprawy uważa za ważne i zgodne z własnymi interesami i potrzebami. Ważna staje się gra między dwiema głównymi partiami, ideologicznie legitymizowana za pomocą języka obrony demokracji czy narodu polskiego. Tak argumentując, zwolennicy „koncepcji zmarnowanego głosu” wyrzucają do kosza jedną z istotnych właściwości współczesnej demokracji, a mianowicie reprezentacyjność.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
