Dzień po publikacji do redakcji "Rzeczpospolitej" zgłosił się ekspert z Michigan, który podważał słowa wojskowej prokuratury - dowiedział się tygodnik Wprost.
– Zgłosił się jeszcze ekspert z USA od detektorów wykrywających materiały wybuchowe i przekonywał, że Szeląg mijał się z prawdą mówiąc, że one reagują na wszystko od plastiku po pestycydy – powiedizał dziennikarzom Wprost jeden z pracowników gazety.
Według Gmyza, jeden z detektorów, którego używali eksperci, badający wrak w Smoleńsku reaguje nie tylko ogólnie na "cząstki wysokoenergetyczne", ale potrafi rozpoznać rodzaje substancji, znajdujących się na badanym przedmiocie, w tym przypadku na wraku. – Dzięki temu eksperci mogli stwierdzić, że na wraku jest trotyl czy nitrogliceryna jeszcze zanim próbki poddano badaniom laboratoryjnym – twierdzi w rozmowie z "Wprost" Gmyz.
- Prokuratura Generalna: Próbki ze Smoleńska zbadają polscy biegli
- Tajemnicze spotkanie przed "aferą trotylową": Graś, Seremet, Hajdarowicz i Wróblewski
- Seremet ujawnia dokładny przebieg rozmowy z b. naczelnym "Rzeczpospolitej": Mówiłem Wróblewskiemu, że pochodzenie cząstek może być przeróżne
- Zespół smoleński: wstępna analiza jednego z pasów wskazuje na obecność trotylu
- Tusk: Nie było powodu, by wszczynać alarm w sprawie publikacji "Rzeczpospolitej"
- W PiS o trotylu: Miało być bez ostrych słów. Prezes nie wytrzymał. On wierzy w zamach
- "Mniejsza o trotyl": Tomasz Wróblewski ujawnia kulisy powstawania artykułu "Trotyl na wraku tupolewa" [WIDEO]
- Za artykuł o trotylu na wraku Tu-154M pracę stracił autor tekstu i kierownictwo "Rzeczpospolitej"
- Trotyl pomógł Platformie. Partia Donalda Tuska zdecydowanie prowadzi w sondażu
- Graś: Hajdarowicz uprzedził mnie, że będzie artykuł o trotylu na wraku Tu-154M. Z naczelnym nie rozmawiałem
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu