Jego telefon do radia TOK FM zelektryzował słuchaczy i internautów. Dr inż. Grzegorz Szewczyk zadał Cezaremu Gmyzowi kilka pytań, po których dziennikarz przyznał, że został zagięty. Na Twitterze rozgorzała dyskusja o tym, czy dr Szewczyk w ogóle istnieje. Dziennik.pl dotarł do jednego z najbardziej znanych radiosłuchaczy w Polsce.
W środowy wieczór gościem radia TOK FM był Cezary Gmyz. Autor tekstu o trotylu na wraku samolotu Tupolew odpowiadał na pytania słuchaczy. Dr inż. Grzegorz Szewczyk dopytywał o stężenie rzekomego trotylu. Zastanawiał się, w jakich jednostkach zostało wyrażone, pytał, czy były to PPM-y. Po serii pytań, były już dziennikarz "Rzeczpospolitej" przyznał: Muszę powiedzieć, że mnie pan tutaj zagiął.
I tu dochodzimy do zasadniczej rzeczy. Ja rozumiem, pan i pan prowadzący jesteście humanistami, ale jest też podejście techniczne (...). Od trzydziestu lat zajmuję się analizą instrumentalną wszystkich związków, w tym również związków wysokoenergetycznych - mówił dr Szewczyk.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.