- Bez większych emocji. Komentujemy, ale bez ostrych słów, i czekamy na to, co powie prokuratura - tak według porannych wtorkowych ustaleń liderzy PiS mieli komentować artykuł "Rzeczpospolitej" o trotylu - pisze "Gazeta Wyborcza".



Stało się jednak inaczej. Na posiedzeniu zespołu Antoniego Macierewicza prezes Kaczyński oskarżył: - Zamordowanie 96 osób, w tym prezydenta RP, innych wybitnych przedstawicieli życia publicznego, to niesłychana zbrodnia. Każdy, kto choćby tylko poprzez matactwo czy poplecznictwo miał z nią cokolwiek wspólnego, musi ponieść tego konsekwencje.

- To kwestia odporności psychicznej. Nie wytrzymał atmosfery, emocje były tam ogromne, a poza tym prezes wierzy, że był zamach - komentuje działacz PiS.

Rozmówcy z PiS potwierdzają, że sprawa pogrzebała nową strategię partii. Jej głównym założeniem było: "Nie dać się sprowokować".