Nieco ponad dwa tysiące złotych długu było powodem, dla którego policjanci z Opola w środku nocy zabrali do aresztu matkę dwójki małych dzieci. Syna i córkę kobiety zawieźli zaś do pogotowia opiekuńczego - donosi "Nowa Trybuna Opolska". Jednak jak ustalił dziennik.pl i "DGP", gdy policjanci przyszli po kobietę późnym wieczorem, w mieszkaniu były tylko dzieci.
Według "Nowej Trybuny Opolskiej" mieszkanka Opola, samotna matka wychowująca dwuletnią córkę i sześcioletniego syna, drzwi policji otworzyła około godziny 22. Funkcjonariusz powiedział, że ma nakaz doprowadzenia mnie do aresztu śledczego. Jak to usłyszałam, aż nogi się pode mną ugięły. Ale zaraz pomyślałam, że to chyba pomyłka - opowiada w rozmowie z gazetą pani Joanna. Dodaje, że policjanci pokazali jej pismo, z którego wynikało, że musi trafić do aresztu, ponieważ nie zapłaciła niespełna 2,3 tys. zł długu.
Problem pojawił się, gdy okazało się, że policjanci nie mieli świadomości, iż kobieta samotnie wychowuje dzieci. Zdecydowali, że maluchy mają spędzić noc w placówce opiekuńczej. Rozpłakałam się, bo oni jeszcze chcieli dzieci rozdzielić. Córkę zamierzali odwieźć do domu małego dziecka, a synka do pogotowia opiekuńczego. Myślałam, że mi serce pęknie. Błagałam, żeby tego nie robili - relacjonuje kobieta.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.