"Szatańskie wersety" Salmana Rushdiego, prowokacyjny symbol wolności słowa, właśnie ukazuje się u nas w nowym przekładzie.
„Szatańskie wersety” ukazały się w Polsce po raz pierwszy (i do niedawna ostatni) w 1992 r. nakładem nieistniejącego już obecnie od lat wydawnictwa Phantom Press. Czarna okładka, na niej wyłącznie nazwisko autora i tytuł, lekki, śmieciowy papier, brak nazwiska tłumacza, brak bliższych danych w stopce redakcyjnej. Mniej więcej w tym samym czasie – a był to czas dla rynku księgarskiego dość westernowy – opublikowano również półlegalnie „Mein Kampf” Adolfa Hitlera, co więcej, te książki, „Szatańskie wersety” i „Moja walka”, były do siebie wizualnie podobne i często leżały obok siebie na straganach (mowa przecież o epoce straganów) wyeksponowane niczym cenne cymelia, niejednokrotnie ciasno owinięte folią spożywczą, żeby klienci nie macali bez potrzeby. Trudno o większą ironię. Oto wyznania nazistowskiego dyktatora, który gromił „sztukę zdegenerowaną”, podczas gdy jego ludzie usypywali z zakazanych książek płonące stosy, spoczywały grzecznie obok powieści, którą w wielu krajach publicznie palono, zaś na jej autora ajatollah Chomeini wydał wyrok śmierci za rzekome bluźnierstwo. Zdarza się.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.