"Manipulacja" - recenzja

"Manipulacja"
"Manipulacja"Media
14 stycznia 2013

„Manipulacja” sprawia wrażenie niskobudżetowej wariacji na temat „Szpiega” Tomasa Alfredsona z Garym Oldmanem i Colinem Firthem. Artystycznie te dwa tytuły dzieli jednak przepaść.

Akcja filmu Pascala Verdosciego rozgrywa się w połowie lat 50. ubiegłego wieku, ale przesłanie nie uległo przedawnieniu. Każda biografia to konglomerat wstydliwych współzależności. Trwa zimna wojna. Fotografie czołowego szwajcarskiego reportera nie budzą wątpliwości. Jest sowieckim szpiegiem, przekazuje ważne dane. Oskarżony dziennikarz sprawia wrażenie zagubionego i przerażonego, dowody wydają się jednak niepodważalne. Reporter popełnia w końcu samobójstwo, co również mogłoby oznaczać przyznanie się do winy, lecz przesłuchujący go wybitny agent kontrwywiadu Rappold, grany przez Klausa Marię Brandauera, zaczyna się wahać. Czy dowody rzeczywiście były niezbite, a fotografie autentyczne? Tytuł filmu Verdosciego dopowiada zbyt wiele. Dochodzenie Rappolda pozbawia go złudzeń. W cynicznym starciu z wysoko postawionym doradcą wywiadu doktorem Harrym Windem Rappold uzmysławia sobie, że wszyscy jesteśmy częścią sprawnie działającej machiny manipulującej ludzkimi emocjami. Od przypadku zależy, kto zostanie ofiarą spisku, kto jego beneficjentem.

Pozostało 59% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.