"Daję nam rok" - recenzja

"Daję nam rok"
"Daję nam rok"Media
6 marca 2013

Jeśli komedię romantyczną pisze (i reżyseruje) scenarzysta „Alego G”, „Borata” i „Brüna”, można spodziewać się eksplozji czarnego i – w najlepszym razie – sprośnego humoru. Tymczasem „Daję nam rok” to niespodzianka.

Oczywiście, nie brakuje tu grubych żartów, trafi się parę niesmacznych, ale całość jest autentycznie zabawna, prowokująca, nawet jeśli niespecjalnie oryginalna. Film Dana Mazera zaczyna się od tego, czym inne komedie romantyczne się kończą: od ślubu. Nat (Rose Byrne) i Josh (Rafe Spall), szaleńczo w sobie zakochani, pobierają się, by dziewięć miesięcy później odkryć, że ich miłość zgasła jak świeczka. Nawet nie ma między nimi złości czy gniewu, raczej nuda, drobne sprzeczki, nieporozumienia. On zaczyna tęsknić za dawną miłością (Anna Faris), ona zaś zaprzyjaźnia się z Amerykaninem (Simon Baker), który właśnie przyjechał do Londynu. Wszystko wskazuje na to, że związek Josha i Nat zaraz się rozpadnie, ale wbrew okolicznościom młodzi małżonkowie dają sobie jeszcze kilka miesięcy, by na nowo rozpalić uczucia.

Pozostało 44% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.