"28 pokoi hotelowych" - recenzja

Marin Ireland i Chris Messina w filmie "28 pokoi hotelowych"
Marin Ireland i Chris Messina w filmie "28 pokoi hotelowych"Media / Augusta Quirk
17 maja 2013

"28 pokoi hotelowych" ogląda się jak wizję pryszczatego nastolatka, który podkradł rodzicom pornograficzne pisemko.

Debiut Matta Rossa tkwi w rozkroku między grzeszną przyjemnością a poczuciem winy. W podobnym zawieszeniu zatrzymuje się także relacja między dwojgiem głównych bohaterów. Mężczyzna i kobieta poznają się przypadkiem w barze i spędzają upojną noc w hotelowym pokoju. Od tej pory pozostaną bliskimi nieznajomymi, którzy lgną do siebie przy każdej możliwej okazji. Początkowa euforia bardzo szybko ustępuje jednak wątpliwościom. Choć bohaterowie jednakowo pragną rozwoju wzajemnej relacji, jednocześnie nie znajdują w sobie odwagi, by opuścić swoich stałych partnerów. Roztrząsane przez kochanków uczuciowe dylematy w ujęciu Rossa wzbudzają jednak raczej irytację niż zaciekawienie.

Pozostało 69% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.