"Gyo - Odór Śmierci" - recenzja

Gyo - Odór Śmierci
Gyo - Odór ŚmierciMedia
1 kwietnia 2013

Oto nocny koszmar prosto z japońskiego magla wyobraźni, kuriozum niesłychane, choć może nie aż tak zaskakujące dla czytelników zaznajomionych z poprzednimi dokonaniami znakomitego rysownika, speca od horroru dziwacznego, Junjiego Ito, autora genialnego „Uzumaki” oraz nadal niewydanej w Polsce „Tomie”.

Krótki romantyczny wypad na Okinawę psuje Tadashiemu i Kaori przewiercający nos paskudny smród; problemem nie jest bynajmniej awaria kanalizacji lub nieświeża morska bryza, ale wiszący w powietrzu ciężki odór rozkładających się zwłok. Fetor bije od na wpół martwych morskich stworzeń – żyjących w oceanie ryb i ssaków – które wychodzą na ląd na pokracznych odnóżach i niczym w rozsławionych przez Alfreda Hitchcocka „Ptakach” autorstwa Daphne du Maurier bez wyraźnego powodu rzucają się na ludzi. Roznoszona przez nie nieznana nauce bakteria doprowadzić może do wybuchu istnej epidemii i co za tym idzie – zagłady naszego gatunku. Ito swoje scenariusze przewiązuje wstążeczką absurdu, wzmagając tym samym atmosferę osaczenia i paranoidalnego wręcz strachu na pograniczu obłędu; klaustrofobiczna, gęsta groza jego komiksów bierze się z usilnego, kompulsywnego poszukiwania przez bohaterów sensu w nonsensie.

Pozostało 45% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.