„Niech pan pozwoli, że będę się trzymał przede wszystkim reżyserii. Do tego trzeba mieć tylko jaja, serce i łeb” – mówi Janusz Zaorski w rozmowie ze Stanisławem Zawiślińskim
Janusz Zaorski ma opinię nie tylko jednego z najlepszych, ale i najsympatyczniejszych rodzimych filmowców. „Jaja, serce, łeb” to potwierdzenie tej tezy: Zaorski – wspaniały adaptator literatury, fachman sięgający po niemal wszystkie gatunki, laureat niezliczonej ilości nagród, promotor młodego pokolenia krytyków filmowych, sąsiaduje w książce Zawiślińskiego z Zaorskim – bywalcem, anegdociarzem, byłym szefem telewizji, wreszcie przysięgłym kibicem futbolu. Każda z osobowościowych odsłon reżysera jest równie pouczająca i ciekawa.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
