"Jaja, serce, łeb" - miłość do sztuki

"Jaja, serce, łeb" - recenzja
Janusz ZaorskiNewspix
31 lipca 2014

„Niech pan pozwoli, że będę się trzymał przede wszystkim reżyserii. Do tego trzeba mieć tylko jaja, serce i łeb” – mówi Janusz Zaorski w rozmowie ze Stanisławem Zawiślińskim

Janusz Zaorski ma opinię nie tylko jednego z najlepszych, ale i najsympatyczniejszych rodzimych filmowców. „Jaja, serce, łeb” to potwierdzenie tej tezy: Zaorski – wspaniały adaptator literatury, fachman sięgający po niemal wszystkie gatunki, laureat niezliczonej ilości nagród, promotor młodego pokolenia krytyków filmowych, sąsiaduje w książce Zawiślińskiego z Zaorskim – bywalcem, anegdociarzem, byłym szefem telewizji, wreszcie przysięgłym kibicem futbolu. Każda z osobowościowych odsłon reżysera jest równie pouczająca i ciekawa.

Pozostało 88% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.