Wiesław Romanowski "Bandera. Terrorysta z Galicji" - recenzja

Prawdziwy Bandera jest odległy od mitów. W rzeczywistości – dowodzi Wiesław Romanowski – nie zasłużył on bowiem na taką rozpoznawalność i gdyby nie został zamordowany w1959 r. w Monachium przez sowieckiego agenta, zostałby słusznie zapomniany przez samych Ukraińców.

Postać Stepana Bandery obrosła w wiele mitów. W ukraińskiej Galicji przywódca Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów bywa czczony nieomal jako symbol narodu. W Rosji termin „banderowiec” rozszerzył się niemal tak, jak w Europie Zachodniej nazwisko Vidkuna Quislinga. Banderowiec to synonim zbrodniarza grasującego po lasach i atakującego wyzwolicieli z Armii Sowieckiej. Nawet litewscy czy rumuńscy antykomunistyczni partyzanci bywają nazywani banderowcami. Prawdziwy Bandera jest odległy od obu tych mitów. W rzeczywistości – dowodzi Wiesław Romanowski – nie zasłużył on bowiem na taką rozpoznawalność i gdyby nie został zamordowany w1959 r. w Monachium przez sowieckiego agenta, zostałby słusznie zapomniany przez samych Ukraińców.

Pozostało 56% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.