„Ciężarna wdowa” Martina Amisa sprawdza się jako zaskakująca komedia charakterów.
Socjologowie wiedzą, że to, co zwiemy „zmianą społeczną”, jest w gruncie rzeczy procesem niejednorodnym, przebiegającym w zależności od lokalnego kontekstu z różną prędkością, dynamiką i głębokością oddziaływań. Popularyzatorzy nauki odwołują się do rozmaitych przenośni, by opisać te zjawiska: najsensowniejsza wydaje się metafora rozlewających się bąbli, które w pewnych miejscach natrafiają na silny opór, inne zaś miejsca kolonizują łatwo i bez przeszkód, tu i ówdzie przepływają po powierzchni, gdzie indziej z kolei wypełniają przestrzeń do samego dna. Tak właśnie sprawy się miały z rewolucją seksualną lat 60. XX wieku, uznawaną za jeden z najważniejszych wymiarów przemian społecznych zeszłego stulecia. To, co jedni traktują jako decydujący ruch ku wyzwoleniu płci z niewolniczych okowów patriarchatu, inni uważają za cywilizacyjną katastrofę, która doprowadziła do upadku instytucji rodziny, a także unieszczęśliwiła całe pokolenia kobiet, mężczyzn i dzieci. Wyobraźmy sobie teraz, że znajdujemy się w samym środku takiego rozlewającego się bąbla, w oku rewolucyjnego cyklonu.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.