Uczelnie nie radzą sobie z plagiatami: e-system to fikcja, promotorzy mają zbyt dużo pracy

studia, książka, studenci, studiowanie
Uczelniane systemy zapobiegania plagiatom najczęściej sprowadzają się do oklepanych schematów.ShutterStock
26 listopada 2014

Od 1 października uczelnie mają obowiązek sprawdzania pod kątem zapożyczeń prac dyplomowych jeszcze przed egzaminem. Jak wynika z raportu NIK, rzetelne wypełnianie tego obowiązku to fikcja. Pod lupę wzięto 14 szkół publicznych.

Uczelniane systemy zapobiegania plagiatom najczęściej sprowadzają się do oklepanych schematów. Bywa, że głównym zabezpieczeniem jest wymóg złożenia przez studenta oświadczenia o samodzielnym napisaniu pracy dyplomowej. Resztę mają wyłapać promotor, recenzenci lub egzaminatorzy. Szwankuje zwłaszcza opieka promotorska. W 10 spośród 14 uczelni grupa promotorów była nadmiernie obciążona liczbą dyplomantów, co powodowało, że nie zauważali bądź ignorowali zauważone przypadki. „Zdarzało się, że w jednym roku akademickim pod kierunkiem jednego promotora pracę pisało ponad 100 osób” – alarmuje NIK.

Pozostało 83% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.