2 sierpnia wszedł w życie kolejny etap unijnego AI Act i objął nowymi obowiązkami dostawców systemów wysokiego ryzyka. Wielu przedsiębiorców obawiało się, że regulacja zdusi rozwój branży. Tymczasem dane są zaskakujące: popyt na specjalistów AI w Polsce wzrósł o 111 proc. rok do roku, a kapitał zareagował na nowe przepisy jeszcze zanim zaczęły formalnie obowiązywać. Jak sztuczna inteligencja jako gałąź gospodarki odnajduje się w nowej rzeczywistości i dlaczego akurat teraz przed polskimi firmami otwiera się okno na przewagę konkurencyjną? Wyjaśnia Gazecie Prawnej Agnieszka Jórczyk, założycielka Zenergetic i autorka serii „Founder 2.0”.
Kapitał zareagował szybciej, niż regulator zdążył cokolwiek wyegzekwować
Zanim przepisy zaczęły formalnie obowiązywać, rynek zdążył już na nie zareagować. Jak pokazuje badanie przeprowadzone w lutym 2025 roku przez appliedAI Institute na próbie 113 europejskich startupów AI i 15 funduszy venture capital, rzeczywistość szybko zweryfikowała pierwotne założenia. Ponad 33 proc. badanych startupów zaklasyfikowało swoje systemy jako rozwiązania wysokiego ryzyka, podczas gdy Komisja Europejska w ocenach skutków regulacji szacowała ten udział na zaledwie 5–15 proc.
Odpowiedzią inwestorów była natychmiastowa ostrożność. Aż 9 z 15 ankietowanych funduszy VC zadeklarowało skupienie się na spółkach niskiego ryzyka, a zaledwie 2 planowały celowo oprzeć swoją strategię na podmiotach z segmentu wysokiego ryzyka. To nie jest zwykła deklaracja z zakresu compliance — to naturalna dla rynku ocena stosunku zysku do ryzyka, którą proces due diligence ujawnia znacznie szybciej, niż regulator jest w stanie cokolwiek wyegzekwować.
Dla założyciela firmy technologicznej to nie jest więc wyłącznie kwestia prawna, lecz twardy feedback od rynku — bodziec do szczerej oceny, czy i w jaki sposób AI Act dotyka filarów przewagi konkurencyjnej spółki. W najtrudniejszej sytuacji są firmy rozwijające modele w obszarach dotąd nieregulowanych, takich jak profilowanie behawioralne nakierowane na maksymalizację przychodu od klienta. Dla nich nowe przepisy to realny koszt: szczegółowa dokumentacja architektury i danych, wyższe wydatki na cyberbezpieczeństwo, nadzór ludzki nad procesem, a także kary sięgające 35 mln euro lub 7 proc. globalnego rocznego obrotu. Nie dziwi więc, że aż 12 proc. startupów rozważa relokację poza Unię Europejską lub zaprzestanie prac nad sztuczną inteligencją.
Polski rynek pracy nie zwalnia. Popyt na specjalistów AI wzrósł o 111 proc.
Wbrew obawom o zduszenie branży, dane rysują odwrotny obraz. — Na ten moment nic nie wskazuje na to, aby wymogi AI Act miały doprowadzić do zahamowania rynku — ocenia Agnieszka Jórczyk.
Raport Pracuj.pl pokazuje wzrost popytu na specjalistów AI/ML o 111 proc. rok do roku w pierwszej połowie 2026 roku, co jednoznacznie dowodzi, że sektor ten nie kurczy się pod ciężarem regulacji. Niezależnie od nowych przepisów firmy konsekwentnie dążą do wdrażania sztucznej inteligencji, napędzane głównie obawą przed pozostaniem w tyle za konkurencją. Dodatkowo część polskiej branży cyfrowej wprost podkreśla, że przejrzyste zasady usuwają dotychczasową niepewność regulacyjną — a z inwestycyjnego punktu widzenia jasne przepisy stanowią znacznie mniejsze ryzyko niż bliżej niesprecyzowana perspektywa przyszłych regulacji.
Koniec ery programisty-solisty? Kompetencje techniczne to dziś za mało
AI Act nakłada obowiązek nadzoru ludzkiego, co rozpala dyskusję o przyszłości zawodów w branży. Czy programistów zastąpią specjaliści od etyki i zgodności prawnej? Zdaniem ekspertki to fałszywa alternatywa.
— W kontekście sztucznej inteligencji bezpieczeństwo już dziś rozumiane jest znacznie szerzej niż tylko jako odporność na awarie i cyberataki — tłumaczy Agnieszka Jórczyk. Jak przypomina, Dario Amodei, prezes firmy Anthropic, która zbudowała swoją pozycję rynkową wokół koncepcji bezpiecznego AI, w eseju „The Adolescence of Technology” zmapował ryzyka związane z tą technologią. Wykraczają one daleko poza kwestie czysto techniczne, obejmując wpływ na rynek pracy, koncentrację władzy czy szeroko pojęte ryzyka społeczne. AI Act adresuje część z nich, regulując kwestie bezpieczeństwa z punktu widzenia osoby fizycznej — ale nie wszystkich tego typu wyzwań da się rozwiązać wyłącznie kompetencjami technicznymi.
Jednocześnie w całej branży widać wyraźne przesunięcie punktu ciężkości — z rozwoju technologii na jej efektywne wdrożenie.
Realną barierą w generowaniu wartości przez AI są dziś nie tyle ograniczenia samych modeli, ile umiejętność ich skutecznej aplikacji w biznesie. Potwierdzają to działania rynkowych liderów — Anthropic, OpenAI oraz Microsoft uruchomiły własne jednostki dedykowane tzw. embedded engineering, czyli bezpośredniemu wdrażaniu rozwiązań AI u klientów.
Ekspertka studzi jednak wizję, w której etycy i prawnicy po prostu wypierają inżynierów. — Nie uważam, że specjaliści od etyki i zgodności zastąpią programistów i zajmą ich miejsce w organizacjach. Zdecydowanie bardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym rynek zacznie wymagać łączenia kompetencji technicznych z nietechnicznymi — mówi Agnieszka Jórczyk. Jak dodaje, na obecnym etapie jest jednak zbyt wcześnie, by rozstrzygać, czy zmiana pójdzie w stronę wszechstronnych ról typu AI generalist, czy też wykształci się ścisła specjalizacja w obszarze „twardego” lub „miękkiego” AI.
Drenaż mózgów i cichy „value drain”. Prawdziwe ryzyko leży gdzie indziej
Skoro 12 proc. europejskich startupów rozważa ucieczkę poza Unię, czy grozi nam odpływ najzdolniejszych inżynierów do USA lub Azji? Ekspertka apeluje o szerszą perspektywę. — AI Act nie powinien być analizowany w oderwaniu od szerszego obrazu konkurencyjności Unii Europejskiej, bo stanowi zaledwie jeden z wielu czynników — zaznacza Agnieszka Jórczyk.
Europejski ekosystem startupowy zmaga się ze strukturalnymi problemami w rywalizacji z USA: bardziej restrykcyjnymi regulacjami, mniejszą dostępnością i większą zachowawczością kapitału (co wynika m.in. z konstrukcji systemów emerytalnych), a także z rozdrobnieniem rynków krajowych i funduszy. Rynek ma tego świadomość i działa. Po stronie polskiego kapitału publicznego PFR rozluźnił limity geograficzne dla funduszy CVC, pozwalając inwestować w spółki zarejestrowane np. w stanie Delaware — to bezpośrednia odpowiedź na potrzeby założycieli, którzy wybierają kapitał wspierający wzrost, zamiast kierować się lokalną zgodnością regulacyjną. Z kolei na rynku prywatnym pojawiają się inicjatywy takie jak kampania brytyjskiego funduszu Balderton, mająca zatrzymać founderów w Europie.
Co ciekawe, obserwujemy też kierunek odwrotny — powroty inżynierów z USA do Polski, szacowane na około 25 tysięcy osób. — W mojej ocenie jest to jednak w większym stopniu efekt niestabilności politycznej w Stanach Zjednoczonych i zaostrzenia polityki migracyjnej (push out), aniżeli samej atrakcyjności Europy (pull in) — zastrzega ekspertka.
Najciekawszy — i najbardziej niedoceniany — jest jednak inny mechanizm. Agnieszka Jórczyk zwraca uwagę na zjawisko tzw. value drain.
Polega ono na tym, że wysoko wykwalifikowani pracownicy fizycznie pozostają w kraju, lecz świadczą pracę na rzecz zagranicznych podmiotów. W efekcie znaczna część wytworzonej przez nich wartości transferowana jest poza Polskę — na przykład w formie dywidend czy opłat licencyjnych. W ostatnich latach swoje centra danych lub R&D intensywnie rozbudowują u nas m.in. Google, Microsoft czy JetBrains. Choć część wytworzonego kapitału zostaje na miejscu w postaci wynagrodzeń czy podatków, to jego istotna część trafia do zagranicznych właścicieli.
— Każda regulacja stanowi określony kompromis. Zwiększenie ochrony prawnej to bezsprzeczna korzyść dla obywateli, lecz z drugiej strony oznacza nowe obowiązki dla przedsiębiorców, które generują koszty i nakładają ograniczenia nieobecne na rynkach pozaunijnych. Wyzwaniem, przed którym stoi regulator, pozostaje odnalezienie w tym obszarze równowagi — podsumowuje Agnieszka Jórczyk.
Zgodność z AI Act jako przewaga. Otwiera się okno dla polskich firm
Tu pojawia się dobra wiadomość dla rodzimego biznesu. Zdaniem ekspertki polskie firmy mają realną szansę przekuć wymogi certyfikacji i procedur zgodności z AI Act we własną przewagę konkurencyjną. Pierwszy, najbardziej namacalny obszar tworzy ogromna luka między potrzebami organizacji a ich rzeczywistymi możliwościami wdrożeniowymi.
Badanie Vision Compliance z kwietnia 2026 roku pokazuje, że ponad 3 na 4 organizacje nie podjęły jeszcze znaczących kroków w stronę osiągnięcia zgodności z nowymi przepisami. Z kolei według danych Cloud Security Alliance z marca 2026 roku ponad połowa firm nie posiada nawet podstawowego inwentarza wykorzystywanych systemów AI, co uniemożliwia prawidłową klasyfikację ryzyka i przygotowanie wymaganej dokumentacji. Ta rynkowa bezradność tworzy idealną przestrzeń dla podmiotów wdrożeniowych, które — sprawnie poruszając się w regulacjach — mogą zaoferować klientom konkretną wartość biznesową.
Jest jednak haczyk. — Dla większości odbiorców zgodność z AI Act działa analogicznie do czynnika higieny w modelu Herzberga: jej brak całkowicie dyskwalifikuje dostawcę, ale samo jej zapewnienie nie stanowi powodu, by zapłacić więcej — wyjaśnia Agnieszka Jórczyk. Firmy, dla których compliance to coś więcej niż przykry obowiązek, należą dziś do mniejszości. To podmioty budujące pozycję rynkową w oparciu o bezpieczeństwo, zgodność z przepisami, odpowiedzialność społeczną i najwyższe standardy.
— Przykład Anthropic pokazuje ten mechanizm w skali globalnej: firma nie sprzedaje zgodności jako wymogu prawnego, lecz traktuje bezpieczeństwo AI jako fundament tożsamości swojej marki. Jeśli polskie startupy chcą pozycjonować się w tej świadomej niszy, powinny już teraz precyzyjnie targetować takich klientów oraz ukierunkować własne operacje i portfolio tak, aby wymogów regulacyjnych nie tylko dotrzymywać na papierze, ale potrafić je wykazać — radzi ekspertka.
Import technologii to nie furtka. Odpowiedzialność zostaje w Unii
Pojawia się kusząca pokusa: skoro przepisy są surowe, może wystarczy importować gotowe, nieregulowane rozwiązania spoza Unii? Ekspertka rozwiewa te nadzieje. AI Act konstruuje odpowiedzialność w łańcuchu dostaw tak, że podmiot wprowadzający finalne rozwiązanie na rynek unijny pod własną marką ponosi pełną odpowiedzialność za jego zgodność — niezależnie od tego, czy wykorzystane komponenty pochodzą od zewnętrznego, nieuregulowanego dostawcy spoza UE.
— Firma, która integruje cudzy model w swoim produkcie i dystrybuuje go na terenie Unii, formalnie staje się dostawcą w rozumieniu AI Act — wskazuje Agnieszka Jórczyk. Nakłada to na nią obowiązek pełnej dokumentacji procesu, w tym zawarcia pisemnej umowy z poddostawcą, precyzyjnie określającej podział odpowiedzialności. W teorii regulacja domyka więc tę lukę bezpośrednio u źródła.
W praktyce jednak infrastruktura egzekwowania nowych przepisów dopiero powstaje. — Nawet w obszarach, w których AI Act już formalnie obowiązuje, takich jak systemy rekrutacji czy zarządzanie pracownikami, organizacje mają czas na pełne dostosowanie się do wymogów do 2 grudnia 2027 roku. To właśnie w tym okresie przejściowym kształtować się będzie realna praktyka rynkowa oraz faktyczna skuteczność egzekwowania prawa — zaznacza ekspertka.
Nie tylko biurokracja. AI Act to układanka wyzwań i szans
Na AI Act warto patrzeć szerzej niż tylko przez pryzmat biurokracji i dodatkowych obciążeń. Dla jednych firm — zwłaszcza tych z obszarów dotąd nieregulowanych — to realny koszt i test odporności modelu biznesowego. Dla innych to wręcz wiatr w żagle: bezsprzeczna zgodność z przepisami jest dziś warunkiem brzegowym dostępu do kapitału, i to nie tylko w przypadku większości VC, ale również finansowania instytucjonalnego, jak EIB czy EIF, oraz zamówień publicznych.
W ujęciu strategicznym nowe przepisy to układanka wyzwań i szans. A z inwestycyjnego punktu widzenia to właśnie ta kalkulacja — przewidywany zwrot w relacji do ryzyka — ostatecznie decyduje o alokacji kapitału. Polski rynek sztucznej inteligencji wchodzi w ten etap z rosnącym popytem na talenty i wyraźnym oknem możliwości. Pytanie, kto zdąży je wykorzystać, zanim zrobi to konkurencja.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu