To już ostateczny koniec wieloletniego postępowania ws. Smoleńska. Prokuratura wydała kluczową decyzję

Przemysław Nowak
Umorzenie śledztwa ws. zdrady dyplomatycznej przy katastrofie smoleńskiej. Komunikat PKPAP / Leszek Szymański
54 minut temu

To ostateczny koniec głośnego postępowania dotyczącego katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. Prokuratura Krajowa oficjalnie poinformowała o umorzeniu ostatnich wątków śledztwa w sprawie tzw. zdrady dyplomatycznej. Po przesłuchaniu blisko 500 świadków i analizie zebranego materiału śledczy nie dopatrzyli się znamion przestępstwa po stronie polskich władz. Równolegle na sam finisz wkracza również główne śledztwo smoleńskie – prokuratorzy dysponują już kluczową opinią międzynarodowego zespołu biegłych.

Decyzja Prokuratury Krajowej. Całkowite umorzenie wątku zdrady dyplomatycznej

Prokuratura umorzyła pozostałe pięć wątków śledztwa ws. tzw. zdrady dyplomatycznej przy badaniu katastrofy smoleńskiej; oznacza to zakończenie w całości tego postępowania - podkreślił w środę rzecznik PK Przemysław Nowak. Ku końcowi zmierza też główne śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej - dodał.

W marcu br. częściowo umorzono, w dwóch wątkach, śledztwo w sprawie domniemanej zdrady dyplomatycznej. Postanowienie z 31 lipca br. o umorzeniu pozostałych pięciu wątków, o którym poinformowano w środę, kończy postępowanie w całości. Postanowienie to nie jest prawomocne, a zażalenie przysługuje szefowi MON oraz przewodniczącemu Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.

Brak znamion przestępstwa. Śledczy przeanalizowali dekadę działań

Rzecznik Prokuratury Krajowej powiedział na środowej konferencji prasowej, że „śledztwo prowadzone przez 10 lat wykazało, że zachowanie władz polskich w kwietniu i maju 2010 roku nie wyczerpywało żadnych znamion przestępstwa zdrady dyplomatycznej”. - W tym, w szczególności władze polskie nie działały na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej i nie miały takiego zamiaru - powiedział prok. Nowak.

Przypomniał, że śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte z urzędu w 2016 roku, po objęciu władzy przez PiS. Kilka lat wcześniej - dodał prok. Nowak - bezpośrednio po katastrofie, wpływały w tej sprawie zawiadomienia - m.in. od osób fizycznych, w tym Antoniego Macierewicza, jednak „prokuratorzy odmawiali wówczas wszczęcia postępowań, a sądy te decyzje utrzymywały w mocy”.

Umorzone na początku marca dwa wątki śledztwa w sprawie tzw. zdrady dyplomatycznej przy badaniu katastrofy smoleńskiej dotyczyły: odstąpienia od „ustnej umowy” między Polską a Rosją ws. wspólnego prowadzenia śledztwa oraz niezawnioskowania przez polską stronę o powołanie wspólnego zespołu śledczego.

Konwencja chicagowska i wybór podstawy prawnej. Przesłuchano pół tysiąca świadków

Pierwszy z pięciu umorzonych pod koniec lipca wątków dotyczył wyboru podstawy prawnej współpracy z Federacją Rosyjską przy badaniu katastrofy smoleńskiej.

Prok. Nowak wyjaśnił, że po katastrofie prezydenckiego samolotu zarówno strona polska, jak i rosyjska wszczęły po dwa postępowania - prokuratorskie i eksperckie; łącznie toczyły się więc cztery postępowania, a w obu ich typach możliwe było nawiązanie współpracy między dwoma państwami. Rzecznik PK powiedział, że na poziomie eksperckim istniały cztery podstawy do nawiązania tej współpracy, a ostatecznie zaakceptowano tę wynikającą z Załącznika 13 do zawartej w 1944 r. w Chicago Konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym z 1944 r.

Prok. Nowak wyjaśnił, że w tym wątku sprawy istotą postępowania prokuratorskiego było więc to, „czy władze polskie dobrze zrobiły, akceptując taki a nie inny model współpracy z Rosją na poziomie eksperckim”. - Prokurator po dziesięciu latach tego postępowania, po przesłuchaniu blisko pół tysiąca świadków uznał w sposób nie budzący żadnych wątpliwości, że ta metoda była najkorzystniejsza dla interesów Rzeczypospolitej Polskiej i nie było żadnej korzystniejszej alternatywy - podkreślił.

Wskazał przy tym, że tylko ta metoda zapewniała polskim ekspertom działanie na miejscu zdarzenia bezpośrednio po katastrofie, dawała Polsce dostęp do wraku samolotu, do zabezpieczonych dowodów oraz prawo do uczestniczenia w działaniach eksperckich strony rosyjskiej.

Każda z tych pozostałych trzech (ewentualnych podstaw współpracy - PAP) była mniej korzystna i była obarczona większym ryzykiem - powiedział prok. Nowak. Zaznaczył przy tym, że Polska prowadziła jednocześnie własne postępowania eksperckie, we własnym trybie, na podstawie prawa lotniczego.

Ponadto - powiedział rzecznik PK - w ocenie prokuratora w tym wątku nie można było mówić o przestępstwie zdrady dyplomatycznej, jako że jest to przestępstwo umyślne, wymagające działania z zamiarem wyrządzenia szkody Rzeczypospolitej Polskiej. Prok. Nowak podkreślił, że w tej sprawie nie było nigdy żadnego dowodu na to, że władze polskie umyślnie działały na szkodę państwa. - Wszystkie dowody wskazują na to, że (rządzący - PAP) chcieli jak najszybciej i w najlepszym możliwym zakresie zabezpieczyć interesy Rzeczypospolitej Polskiej, w tym interesy śledztwa oraz komisji eksperckiej - dodał.

Kwestia rejestratorów pokładowych i pozostałe wątki śledztwa

Drugi z umorzonych w lipcu wątków śledztwa dotyczył podpisania w 2010 r. przez ówczesnego ministra spraw wewnętrznych i administracji Jerzego Millera memorandum dotyczącego przekazania Polsce zapisów z rejestratorów pokładowych. Jak mówił rzecznik PK, składający zawiadomienia wskazywali, że Miller działał na szkodę państwa, ponieważ podpisał memorandum, na podstawie którego Rosjanie zobowiązali się przekazać wyłącznie kopię zapisów z rejestratorów oraz „fakultatywnie”, po zakończeniu śledztwa - ich oryginały.

Prok. Nowak powiedział, że w trakcie negocjacji strona polska „wyraźnie i kategorycznie” żądała przekazania oryginalnych zapisów z rejestratorów po zakończeniu rosyjskiego śledztwa, ale strona rosyjska „kategorycznie odmawiała takich zapisów”.

Rzecznik PK podkreślił, że tego rodzaju memorandum jest zależne m.in. „od dobrej woli drugiej strony”. - Tak więc rzeczywisty wybór, jaki miał wówczas - 31 maja 2010 r. - polski minister, był taki: podpisać to memorandum o tej treści i tego samego dnia uzyskać kopię zapisu rejestratorów, z obietnicą uzyskania w przyszłości, po decyzji odpowiednich władz, oryginałów albo nie podpisywać memorandum, w tym momencie nie otrzymać nic i w zasadzie nie mieć żadnej obietnicy ani zobowiązania ze strony rosyjskiej - mówił prok. Nowak.

Podał, że prokurator „jednoznacznie ustalił”, że także w tym wątku nie zostały wyczerpane żadne znamiona zdrady dyplomatycznej, „w szczególności dlatego, iż Jerzy Miller dokonał wszelkich możliwych czynności, aby podpisać możliwie korzystne memorandum dla strony polskiej” i nic nie wskazywało na to, żeby ówczesny szef MSWiA działał na szkodę RP czy też z zamiarem takiego działania.

Postępowanie ws. zdrady dyplomatycznej zostało umorzone także w zakresie trzech pomniejszych wątków, które - jak mówił rzecznik PK - nie były w zainteresowaniu opinii publicznej. Dotyczyły one: zaniechania niezwłocznego powołania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, przedstawienia rzekomo fałszywych opinii prawnych oraz niezastosowania procedury ratyfikacji porozumienia dotyczącego zgody Polski na prowadzenie przez organy Federacji Rosyjskiej badania katastrofy na podstawie Załącznika 13 do Konwencji chicagowskiej.

Główne śledztwo na finiszu. Kluczowa opinia międzynarodowych biegłych

Podczas środowej konferencji prok. Nowak przypomniał, że obecnie w Prokurze Krajowej wciąż jest prowadzone główne śledztwo dotyczące katastrofy smoleńskiej, które zostało wszczęte w 2010 r. - Zmierza ono niewątpliwie ku końcowi - podkreślił rzecznik PK.

Przypomniał, że w ostatnich dniach do Zespołu Śledczego nr 1 PK wpłynęło tłumaczenie uzupełniającej opinii Międzynarodowego Zespołu Biegłych. Jak wskazał, ta kompleksowa opinia „miała odpowiedzieć na pytanie, najbardziej ogólnie mówiąc, co było przyczyną katastrofy smoleńskiej”. - Zapoznajemy z tym tłumaczeniem strony postępowania, to jest pokrzywdzonych i pełnomocników - mówił rzecznik prokuratury.

Zaznaczył, że PK nie informuje na ten moment o wnioskach zawartych w uzupełnionej opinii. Dopytywany, kiedy będzie możliwe przekazanie opinii publicznej dodatkowych ustaleń poczynionych przez międzynarodowy zespół biegłych, rzecznik PK powiedział, że - jak myśli - „to jest już kwestia tygodni”. Zastrzegł, że po zapoznaniu się z treścią uzupełnionej opinii pokrzywdzeni będą mogli ją kwestionować oraz składać wnioski dowodowe.

Międzynarodowy Zespół Biegłych powołano w 2019 r. a jego zdaniem było „wydanie, na podstawie całości materiału dowodowego (w tym wszystkich uzyskanych opinii), kompleksowej opinii w zakresie okoliczności katastrofy, w tym jej przyczyn i przebiegu.

10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka.

Źródło: PAP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.