Donald Tusk podpisuje dokumenty wbrew woli prezydenta. Spór dotyczący nominacji asesorskich nabiera rozpędu

Donald Tusk i Karol Nawrocki
Konflikt o nominacje asesorskie: Tusk kontrasygnuje akty mianowania wręczone przez NawrockiegoShutterstock
57 minut temu

Gwałtowna eskalacja polityczno-ustrojowego sporu między szefem rządu a prezydentem i Trybunałem Konstytucyjnym. Premier Donald Tusk ogłosił podjęcie kluczowej decyzji dotyczącej ponad 200 nowo powołanych asesorów sądowych, ostrzegając przed widmem paraliżu tysięcy spraw rozpatrywanych co miesiąc w polskich sądach. Aby zapobiec podważaniu wyroków wydawanych przez młodych sędziów, szef rządu zastosował unikalne „salomonowe wyjście” i zdecydował o złożeniu kontrasygnaty na dokumentach nominacyjnych – mimo że, jak podkreśla, stało się to wbrew woli prezydenta Karola Nawrockiego.

Zarzut „politycznego spisku” i „salomonowe wyjście” rządu

Premier Donald Tusk podpisał w środę pierwszy z dokumentów dotyczących najnowszych nominacji asesorów, by - jak podkreślił - mogli oni legalnie podjąć swe obowiązki. Ocenił, że TK i prezydent zawiązali „polityczny spisek”, by łamać konstytucję, pomijając instytucję kontrasygnaty.

Dokumenty nominacji asesorskich wręczonych w lipcu przez prezydenta Karola Nawrockiego, zostały przez prezesów odpowiednich sądów przesłane do Krajowej Rady Sądownictwa, a KRS przekazała je do kancelarii premiera. Premier mówił na środowej konferencji, że stało się tak ponieważ, prezydent „wręczył nominacje asesorom, ale wcześniej nie wypełnił konstytucyjnego obowiązku, jakim jest uzyskanie kontrasygnaty premiera”.

Akty nominacji nowym asesorom prezydent wręczył pod koniec lipca. Nie przekazał ich wcześniej szefowi rządu, w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 25 czerwca, który uznał, że wymóg kontrasygnaty premiera przy takich aktach jak nominacje asesorskie jest niekonstytucyjny.

Ponad 200 asesorów i widmo podważania sądowych wyroków

Premier powiedział, że „dramat tej sytuacji” polega na tym, że „dwie instytucje odpowiedzialne za ochronę i respektowanie konstytucji zawiązały coś na kształt politycznego spisku, aby tę konstytucję złamać”. Jak mówił, Trybunał Konstytucyjny „w swoim nieprawidłowym składzie” z prezesem Bogdanem Święczkowskim na czele postanowił „odpowiedzieć pozytywnie na zamówienie pana prezydenta Nawrockiego stwierdzając, że tego typu dokumenty nie wymagają kontrasygnaty premiera”.

Tusk zaznaczył, że „legalne mianowanie” grupy ponad 200 asesorów oznacza możliwość rozpatrywania miesięcznie 10 do 11 tysięcy spraw przez nią, bo „asesorzy mogą także orzekać, zanim staną się w pełnym tego słowa znaczeniu, sędziami”.

Ale - jak mówił premier - jeśli ktoś uznałby za nieważne orzeczenie wydane przez jednego z powołanych w lipcu asesorów, w związku z brakiem kontrasygnaty na akcie mianowania, mógłby tym „de facto uniemożliwić podejmowanie jakichkolwiek działań tej grupie asesorów”.

W związku z tym - mówił szef rządu - „tak jak w kilku innych przypadkach, tak i tutaj” znalezione zostało „salomonowe wyjście”. Wyjaśnił, że prezesi sądów, do których trafił „wadliwy dokument” o nominacji asesora odesłali je do KRS z intencją, by trafiły do niego i aby „w jakiś sposób, chociaż wbrew woli prezydenta i pana Święczkowskiego, kontrasygnata na tych dokumentach się znalazła”.

Stanowisko KRS i ostra krytyka szefa rządu

Przekazał, że na dokumentach, które każdy nominowany otrzymał, tam gdzie jest podpis prezydenta Nawrockiego, będzie też jego podpis. - I według oceny KRS będzie spełniony wymóg, choć wbrew woli prezydenta Nawrockiego, kontrasygnaty premiera - powiedział Tusk. Zapowiedział, że po tym, gdy podpisał w KPRM pierwszy z dokumentów, które otrzymał z KRS, pozostałe z ponad 200 podpisze po środowej konferencji.

Premier podkreślił przy tym, że jednoznaczne jest stanowisko KRS z 29 lipca br. mówiące, iż akty urzędowe prezydenta „niewymienione wprost” w przepisie Konstytucji RP wskazującym na jego prerogatywy, „wymagają kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów”.

– Jako premier otrzymywałem do kontrasygnaty tego typu dokumenty od wszystkich prezydentów, w tym także od poprzedniego prezydenta pana Andrzeja Dudy. Nikt nie miał żadnych wątpliwości, że zgodnie z konstytucją, zasadami naszego ustroju politycznego, tego typu decyzje urzędowe prezydenta wymagają także podpisu, czyli kontrasygnaty - podkreślił Tusk.

Stwierdził, że nominowani „nie poszli do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, żeby się bawić w jakieś polityczne zapasy, tylko chcieli zostać sędziami w przyszłości, chcieli orzekać”. Jego zdaniem stali się oni „ofiarami tej dość podłej i małej gry”.

Próba zmiany ustroju bez zmiany konstytucji?

Premier mówił, że Polacy czekają na przyspieszenie w sądach, a potencjalna liczba spraw, w których orzekaniu uczestniczyć może grupa nominowanych „robi wrażenie”. - Nie znajduję słów krytyki dla tej gierki politycznej, a w tle przede wszystkim dla łamania, takiego ewidentnego naruszania, konstytucji – dodał.

Ocenił ponadto, że lipcowe powołanie asesorów bez kontrasygnaty „to jest kolejna próba, de facto, złamania konstytucji na rzecz zmiany ustroju bez zmiany konstytucji”. – Takie działania byłyby możliwe gdyby, tak jak chce tego prezydent Nawrocki, zmieniono konstytucję, ale na razie obowiązuje aktualna konstytucja – powiedział Tusk.

Dodał, że „bardzo to smutne, iż w tym – tu jest mały tylko cudzysłów – »spisku« przeciwko konstytucji uczestniczy i prezydent, i członkowie tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego”. Premier powiedział przy tym, że on sam stara się „bez napinania emocji rozwiązywać problemy” wynikające z - jak to określił - „niekonstytucyjnych działań, w tym przypadku prezydenta Nawrockiego”.

Tło sporu: Orzeczenie TK, uchwała Sejmu i głosy krytyki

W swoim czerwcowym orzeczeniu TK uznał, że nominacje asesorskie stanowią czynność funkcjonalnie niezbędną do wykonania prezydenckiej prerogatywy powoływania sędziów, która nie wymaga kontrasygnaty.

Rząd nie uznaje skutków orzeczeń obecnego TK. Sejm w uchwale z marca 2024 r. wskazał, że uwzględnianie rozstrzygnięć TK wydanych z naruszeniem prawa może naruszać zasadę legalizmu i od tego czasu orzeczenia Trybunału nie są publikowane w Dzienniku Ustaw. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek deklarował również, że nie określa rozstrzygnięć obecnego TK mianem wyroków. Na początku lipca Żurek zaapelował o pilne umożliwienie rozpoczęcia służby ponad 200 aplikantom Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, którzy zdali egzamin sędziowski.

Po tym, gdy prezydent w lipcu wręczył nominacje asesorskie bez - w związku z orzeczeniem TK - uprzedniego wysłania ich do podpisu premiera, KRS opublikowała stanowisko. Wskazała w nim, że zgodnie z art. 144 ust. 3 Konstytucji RP akty urzędowe prezydenta niewymienione w katalogu jego prerogatyw wymagają kontrasygnaty premiera. Zaznaczyła, że wręczone wtedy akty mianowania asesorów wręczone przez prezydenta nie zawierają takiej kontrasygnaty i wskazała, że o skuteczności tych aktów mianowania przesądzi udzielenie im kontrasygnaty przez premiera.

Odmienne zdanie wyraził z kolei I prezes SN Zbigniew Kapiński, według którego stanowisko Rady jest „rażąco nieuczciwe wobec osób, które odebrały akty mianowania”. Dodał m.in., że skoro więc premier „nie uczestniczy w powoływaniu sędziów korzystających z pełnej, konstytucyjnej gwarancji nieusuwalności, nie ma racjonalnego powodu, aby od jego politycznej decyzji uzależniać mianowanie asesorów”.

Źródło: PAP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.