Ekonomiczne nonsensy mrożenia WIBOR-u [OPINIA]

inflacja, finanse, gospodarka
<p>System bankowy ma w Polsce dominującą rolę w finansowaniu gospodarki.</p>Shutterstock
7 kwietnia 2022

Gdy kolejne podwyżki stopy referencyjnej stawały się faktem, w mediach zaczęły ukazywać się informacje o drastycznym wzroście rat kredytów hipotecznych. W reakcji pojawiły się populistyczne postulaty ulżenia kredytobiorcom kosztem banków lub sektora państwowego, najpierw w publicystyce, a potem w formie konkretnych zapowiedzi i projektów zmian w prawie. Czy za „zamrożeniem stawek WIBOR-u” przemawiają jakiekolwiek względy ekonomiczne bądź etyczne? Czy może jest to kolejny pomysł z pogranicza gospodarczego absurdu?

Marcin Zieliński, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju
Marcin Zieliński, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju

Kto zapłaci, kto podwójnie zyska

Pojawiają się różne pomysły, na kogo należałoby przerzucić koszty „zamrożenia stawek WIBOR-u”. Co przemawia za tym, by sfinansowały to banki? Jak napisał jeden z komentatorów, który pomysł ten wysunął jako pierwszy, „wzrost stóp procentowych NBP oznacza transfer środków finansowych od tych, którzy zaciągnęli kredyty, do właścicieli banków”. Wobec takiego podejścia trzeba wskazać co najmniej trzy zastrzeżenia.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.