To aspekt prawny, który rzadko pojawia się w debacie publicznej, a ma fundamentalne znaczenie dla milionów kredytobiorców. Spory sądowe wokół wskaźnika WIBOR koncentrują się zazwyczaj na kwestiach informacyjnych. Tymczasem istnieje jeden, poważniejszy wymiar tego problemu - pytanie o to, co dzieje się z umową kredytową, gdy wskaźnik, na którym opiera się oprocentowanie umowy przestaje istnieć. Banki w dużej mierze nie zadały sobie tego pytania zawczasu. I właśnie to zaniechanie może okazać się ich największym błędem.
Essentialia negotii — fundament, który może runąć
Umowa kredytowa, jak każda umowa nazwana, musi zawierać swoje elementy istotne - essentialia negotii. W przypadku kredytu zmiennoprocentowego jednym z takich elementów jest mechanizm wyznaczania oprocentowania. To nie jest techniczna formułka; to rdzeń zobowiązania. Bez niej nie sposób ustalić, ile kredytobiorca winien jest bankowi.
WIBOR przez lata pełnił tę funkcję. Oprocentowanie kredytu stanowiło sumę marży banku i aktualnej wartości WIBOR - zwykle trzymiesięcznego lub sześciomiesięcznego. Problem w tym, że WIBOR był wyznaczany przez prywatne stowarzyszenie. Takie podmioty mogą - choćby z przyczyn biznesowych, regulacyjnych lub organizacyjnych - zaprzestać działalności bez uprzedzenia.
Gdyby wskaźnik WIBOR zniknął, a umowa nie przewidywała żadnego mechanizmu zastępczego, ustalenie oprocentowania stałoby się niemożliwe.
Oznaczałoby to niemożność określenia jednego z essentialia negotii umowy kredytowej. W zależności od przyjętej interpretacji skutkowałoby to albo nieważnością umowy w całości, albo niemożnością jej wykonania. W obydwu przypadkach - katastrofą prawną zarówno dla kredytobiorcy, jak i dla banku.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.