Stoczniowcy ze Szczecina i Gdyni protestują we wtorek przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli przeciwko jej propozycjom przekształceń i likwidacji tych dwóch stoczni, by rozwiązać ciągnącą się od czterech lat sprawę pomocy publicznej.

Stoczniowcy podpalili stos opon; w powietrzu wokół Ronda Roberta Schumana, przy którym mieści się KE, unosiły się kłęby czarnego dymu.

Według organizatorów, do Brukseli przyjechało manifestować ok. 400 stoczniowców

"Komu przeszkadzają polskie stocznie? W czyim interesie jest likwidacja polskiego przemysłu stoczniowego? Protestujemy przeciwko wymuszaniu likwidacji stoczni rzekomo w obronie miejsc pracy polskich stoczniowców" - głosi petycja komitetu protestacyjnego stoczni Gdynia i Szczecin skierowana do komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes i złożona w biurze podawczym KE.

Związkowcy nie zwrócili się z prośbą o spotkanie z panią komisarz albo przedstawicielem jej gabinetu

Kroes zaproponowała dla stoczni w Gdyni i Szczecinie rozwiązanie sprawdzone przy restrukturyzacji greckich linii lotniczych Olympic Airways: wyodrębnienie majątku trwałego, sprzedanie go inwestorom w drodze przetargów, spłatę długów z pieniędzy, które to przyniesie oraz likwidację spółki, która przeprowadzi tę operację. KE wydałaby decyzję o zwrocie pomocy publicznej, ale realizacja planu złagodziłaby jej skutki.

Stoczniowcy napisali w petycji: "Nie potrzeba nam pomocy KE w likwidowaniu zakładów i naszych miejsc pracy. Potrzebna jest nam pomoc, aby te zakłady i miejsca pracy uratować". "Podajcie nam rękę, aby pomóc. Nie podstawiajcie nam nogi, abyśmy się przewrócili" - apelowali.

Wezwali rząd, by nie zgodził się na propozycje KE, bowiem grożą one zwolnieniami w zakładach.