Obchody solidarnościowych rocznic zbiegły się z kryzysem imigracyjnym. Oba te przypadki pokazały, że Polacy, a raczej znaczna część ich politycznych przywódców, to barbarzyńcy. Jakub Burckhardt tak opisywał barbarzyńców: „Barbarzyńcami są ci, którzy nie mają historii i nie pojmują ciągłości. Dlatego są barbarzyńcami, że nie mają historii, i nie mają historii, bo są barbarzyńcami”.
Jak inaczej można określić zachowanie postaci publicznych występujących z okazji kolejnej rocznicy strajku sierpniowego? Nie było mowy ani o Wałęsie, ani o Mazowieckim, nie pojawili się jeszcze żyjący wielcy uczestnicy tych wydarzeń. Że nie przyszła Solidarność, to się nawet nie dziwię, ale pamięć też zawiodła i posługujący się nowomową źli ludzie mówili źle o wszystkim, z wyjątkiem siebie. Nawet kłamali, mimo że musieli wiedzieć, iż przemysł stoczniowy w Polsce kwitnie, to jakieś zardzewiałe kłódki im się roiły w wyobraźni. Brak pamięci, brak historii. Brak ciągłości. Być może tak być musi, może nowe pokolenie nie może mieć szacunku dla wcześniejszych, nawet jeżeli tamte popełniły wiele błędów. Ale tak być musi tylko w obozie barbarzyńców.