Ponieważ przed nami seria głosowań, warto rozważyć, jakie mamy powody, by w ogóle głosować. Wielu prawników, ale także inne autorytety powiadają, że w demokracji głosowanie jest obowiązkiem obywatelskim. Demokracja to przecież władza nas wszystkich, więc powinniśmy, ba, musimy władzę tę wykonywać. Tyle powiada teoria.
W rzeczywistości jednak jest nieco inaczej, co zauważają bardzo liczni teoretycy demokracji. Żeby nasz głos miał sens, czyli żebyśmy czuli się zobligowani go oddać, muszą zaistnieć pewne warunki. Po pierwsze, ponieważ nasz głos ma zawsze charakter wyboru, trzeba wiedzieć, między czym się wybiera. Możliwie jasne sformułowanie programu wyborczego lub też pytań referendalnych jest zatem warunkiem niezbędnym. A skoro obserwujemy we wszystkich demokracjach (a w polskiej zwłaszcza) ucieczkę od jasnych i wyczerpujących programów, kiedy to przedstawione są tylko postulaty, ale nie sposoby oraz koszty ich realizacji, to wiemy bardzo mało.
Wielokrotnie rozważano, czy głos obywatela niepoinformowanego (nie z jego winy) jest głosem w demokracji przydatnym. Można mieć co do tego bardzo poważne wątpliwości. Dlatego specjaliści zwracają uwagę, by jak najwięcej było „obywateli oświeconych”. Oświecenie musi jednak spłynąć od tych, którzy proponują programy. W przeciwnym razie znajdujemy się w sytuacji idiotycznej, podobnej jak w restauracji, gdzie – na szczęście zdarza się to coraz rzadziej – proponują nam kaczkę po łowicku i sandacza po książęcemu. Nie wiadomo, o co chodzi, a często i kelner nie umie wytłumaczyć. W restauracji ratunek zawsze w schabowym, w sferze decyzji politycznej schabowego nie ma.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.