Sejm przyjął w piątkowym głosowaniu informację premiera Donalda Tuska o przyszłości Unii Europejskiej. Za wnioskiem o odrzucenie informacji głosowało 151 posłów, 292 było przeciw, nikt nie wtrzymał się od głosu.
Reklama

Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak wnioskował o przerwę w obradach oraz zwołanie Konwentu Seniorów w sprawie zdyscyplinowania Stefana Niesiołowskiego (PO) za jego czwartkowe słowa pod adresem Anny Fotygi (PiS).

"Napastliwość i arogancja to typowe cechy dla zachowania posła Niesiołowskiego, ale wczorajszy chamski atak na panią poseł Anną Fotygę przekroczył nawet daleko posunięte granice braku wrażliwości i kultury" - powiedział Błaszczak. Dlatego - jak mówił - zwraca się o to, by na spotkaniu Konwentu Seniorów był obecny także premier Donald Tusk i by zdyscyplinował posła Niesiołowskiego.

Wniosek o przerwę został odrzucony.

Niesiołowski zwracając się do Fotygi mówił m.in.: "Z pani nazwiskiem łączy się prowadzenie debaty publicznej, walki politycznej (...). Z tego się bierze szkalowanie własnego państwa. Pozwolę sobie z pamięci zacytować waszego prezesa, największego stratega wszystkich czasów, który był uprzejmy nazwać Polskę rywinlandem, ubekistanem. Był uprzejmy nazwać nasz kraj kondominium polsko-niemieckim" - mówił poseł PO. Po tych słowach Fotyga opuściła salę plenarną.

Przedstawiając w czwartek w Sejmie informację Tusk mówił, że dla Polski największym ryzykiem jest podział Unii Europejskiej.

"Kiedy obserwujemy, co się dzieje w Brukseli np. w czasie niedawnej Rady Europejskiej, a także, co się dzieje każdego dnia w Europie i na świecie, możemy bez żadnego ryzyka stwierdzić, że w tym bardzo często też chaosie i poczuciu niepewności powstają dwie koncepcje Europy" - mówił Tusk, przedstawiając informację w sprawie przyszłości UE.

Przekonywał, że ratowanie strefy euro leży w interesie Polski. Jak zaznaczył, zdarzenia w tej strefie, relacje euro do dolara, rating poszczególnych krajów unijnych mają realny wpływ na sytuację polskich kredytobiorców, którzy mają pożyczki np. we frankach szwajcarskich.

"Od czasu kiedy Polska stała się rzecznikiem Rosji w UE, wpisaliśmy się w główny nurt myślenia państw unijnych"

Szef komisji spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna (PO) przekonywał, że dziś polską racją stanu jest pomóc wyjść UE z najgorszego kryzysu od początku integracji.

Z kolei Anna Fotyga (PiS) oceniła, że rząd PO-PSL, zmieniając politykę zagraniczną po przejęciu władzy w 2007 r., wpisał się w główny nurt unijny, przez co straciliśmy możliwość budowania w UE koalicji w istotnych dla siebie sprawach. "Od czasu kiedy Polska stała się rzecznikiem Rosji w UE, wpisaliśmy się w główny nurt myślenia państw unijnych i to powoduje bardzo utrudnioną sytuację, jeśli chodzi o budowę koalicji" - dodała.

Szef PSL Waldemar Pawlak apelował, by patrzeć na UE jak na przedsięwzięcie wyjątkowe w historii świata, a nie jak na projekt europejski zaślepiony dążeniem do jednego państwa i jednej waluty. Według niego ważne jest, aby Polska zachowała suwerenność w kluczowych sprawach.

Janusz Palikot oświadczył, że jego partia z życzliwością i entuzjazmem odnosi się do ostatnich inicjatyw rządu Donalda Tuska w sprawie integracji UE. "Chcemy federalnej Europy, chcemy jednego państwa europejskiego. Naszą intencją jest zachęcić pana premiera i pana ministra Sikorskiego do głębszej integracji, jest właśnie intencją zbudowania jednego państwa europejskiego, pójścia dalej niż nawet najlepsza umowa międzyrządowa" - mówił Palikot.

Również szef SLD Leszek Miller opowiedział się za dalszą integracją Unii. Ocenił, że źródła zagrożeń wiszących nad UE tkwią w tym, że nie została ona dokończona. Według niego, interesem Polski jest też silniejsza integracja strefy euro i wejście do niej.

Ludwik Dorn (Solidarna Polska) ocenił, że premier, przedstawiając informację w sprawie przyszłości UE, wystąpił w roli "doradcy i zausznika możniejszego". Skrytykował Tuska za to, że nie konsultował się z parlamentem przed podjęciem "wiążącej deklaracji intencji" na unijnym szczycie.

Wystąpienia szefa rządu wysłuchał w Sejmie prezydent Bronisław Komorowski. Według niego, to bardzo ważny głos, podkreślający potrzebę niełatwej dla Polaków dyskusji o tym, co najważniejsze dla polskiej suwerenności, niepodległości i przyszłości.