Delikatesy każą sobie płacić nawet 20 proc. więcej za towar. Dotychczas dawały jednak w zamian nie tylko bogaty wybór produktów.
Towar na półkach był zawsze czysty, pierwszej świeżości, poukładany, a co najważniejsze, do kasy w kolejce stało się zaledwie chwilkę. To jednak już przeszłość. Kolejki do kas rosną z miesiąca na miesiąc. Dziś trzeba czekać nawet 20 minut, by zapłacić za towar. To zupełnie jak w zwykłym hipermarkecie. W pierwszej chwili można by pomyśleć, że wynika to z rosnącej popularności delikatesów. Biorąc jednak pod uwagę, że wciąż mamy do czynienia ze spowolnieniem gospodarczym i dużym bezrobociem, wydaje się to nieprawdopodobne.
– Zauważalny spadek popytu na rynku w 2009 roku przyczynił się do niższej dynamiki sprzedaży w stosunku do lat poprzednich. Prawdą jest, że kryzys zachęca wielu do oszczędzania, jednak konsumenci nadal są ciekawi świata i nowych smaków, stąd też nasze delikatesy dobrze sobie radzą w obecnej sytuacji gospodarczej – zapewnia Andrzej Wojciechowicz, prezes zarządu Bomi.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.